Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Ad rem..." ~ Ach, te zakończenia...


Z czytaniem niektórych książek mam tylko jeden problem... Nie, nie jest nim nudna historia ani sztampowy bohater, to jeszcze jakoś zniosę. Najgorsze są zakończenia...

Tak, właśnie, zakończenia. Nie cierpię zakończeń dobrych książek, kiedy muszę pożegnać się z bohaterami, nieraz również wrócić do swojego świata, w którym nie ma ani krzty magii... Jednak jeszcze gorsze są tzw. "otwarte" zakończenia dobrych książek. Autorzy czerpią chyba perfidną przyjemność z pozostawiania czytelnika w niepewności. Jeszcze pół biedy, kiedy mają zamiar napisać kolejną część, wtedy można im wybaczyć przerwanie opowieści w połowie. Jednak kiedy piszą powieść jednotomową, którą ja przyjmuję z ogromnym entuzjazmem i pozytywnie recenzuję (ekhem!), a ona kończy się zdaniem "I zrobił pierwszy powolny krok w stronę skamieniałego mężczyzny.", i mimo poszukiwań nie znajduję żadnej wzmianki o kontynuacji, to normalnie wariuję! Wariuję, bo non-stop rozmyślam, co stało się ostatecznie z głównym bohaterem! Jak można coś takiego robić?!

Ja rozumiem, że może się to wydawać fajne, bo każdy może sobie dopowiedzieć własną historię, ale mam coś takiego jak Hazel z "Gwiazd naszych wina" - bardzo, bardzo chcę się dowiedzieć, jak ta historia się kończy, jak wyobraził to sobie autor. Niestety, pewnie nie będę miała takiej okazji...

A wy mieliście podobną sytuację z jakąś książką? Macie podobne do moich odczucia? Czy może godzicie się z zamysłem autora?

Nefmi