Niektórzy z Was pewnie kojarzą, że niedawno w Lidlu była promocja na serię książek o Wiedźminie, Andrzeja Sapkowskiego, w najnowszym wydaniu. Tak się składa, że kupiłam cały komplet, jednak spotkała mnie pewna nieprzyjemna sytuacja.
Postanowiłam chwilowo zawiesić cykl "Ad rem..." ze względu na deficyt czasu. Coraz więcej rzeczy do zrobienia w szkole i zbliżające się egzaminy znacząco utrudniają mi wymyślanie i opisywanie coraz to nowych, ciekawych tematów :c
Mam nadzieję, że nie będziecie mi mieli tego za złe. "Relata refero..." najprawdopodobniej będzie funkcjonować normalnie, czyli co 2 tygodnie będziecie mogli tu wpaść na nowy post ;)
Trzymajcie się ciepło w tę okropną pogodę i do napisania,
PS Decyzja obowiązuje do odwołania. Liczę na to, że już w maju cykl powróci na bloga i będzie pojawiał się regularnie.
W mojej szkole pojawiają się różne ogłoszenia i plakaty. Szkoły językowe, zajęcia pozalekcyjne, konkursy... Dzisiaj rzucił mi się w oczy plakat promujący książkę...
Ostatnio na blogu pojawiła się recenzja "Baśni Barda Beedle'a" (KLIK). Książka jest dodatkiem do znanej serii J.K.Rowling pt."Harry Potter". Ale właściwie po co komu takie dodatki?
To będzie mój drugi rok, w którym biorę udział w różnego rodzaju wyzwaniach czytelniczych, organizowanych na blogach. Jednak ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem, że branie udziału w takich zabawach jest czytaniem na siłę...
Wiecie co? Często spotykam się z twierdzeniem, że ludzie bardzo rzadko potrafią się naprawdę zjednoczyć, właściwie nie robią tego prawie nigdy... Jeszcze do niedawna w pewnym stopniu na pewno bym się z tym zgodziła, jednak dzisiaj byłoby inaczej...
Ostatnio w blogosferze, przede wszystkim książkowej i recenzenckiej, ale nie tylko, zrobiło się głośno o pewnej blogerce. A właściwie, o jej opowiadaniu...
W dzisiejszych czasach bez znajomości języka nie zrobimy nic. Ba, okazuje się nawet, że sam angielski nie wystarczy, bo "Teraz mówią nim wszyscy", więc trzeba znać jakiś inny. A, że nauka może być nużąca i czasochłonna, trzeba ją jakoś sobie ułatwić.
W ubiegły piątek pojawił się post z serii "Realta refero...", dlatego dziś czas na dyskusję. Postanowiłam w niej poruszyć temat znajomości, które zawierane są przez Internet...
Są książki, które mogą stać na naszej półce cale życie i nie macie serca się ich pozbyć. Jednak są też takie, których lektura nie sprawiła przyjemności lub po prostu wiemy, że więcej do niej nie wrócimy. W takim wypadku nie powinna zajmować miejsca dla "przyszłych pokoleń" książek.
Bloger nie jest, jak się niektórym wydaje, tylko "pisaczem". Żeby strona była przejrzysta i wyróżniała się czymś na tle innych, trzeba pobawić się kodem...
Z czytaniem niektórych książek mam tylko jeden problem... Nie, nie jest nim nudna historia ani sztampowy bohater, to jeszcze jakoś zniosę. Najgorsze są zakończenia...
Na rynku pojawia się coraz więcej książek, coraz to nowszych autorów. Krąży nawet dowcip, że w XXI wieku jest więcej pisarzy niż czytelników. Nie wiem, czy to prawda, nie wnikajmy. Jednak, żeby się wybić, autorzy stosują różne chwyty. Jednym z nich są pseudonimy...