Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

Moje bieguny. Dzienniki w wypraw 1990 - 1998

Autor: Marek Kamiński
Wydawnictwo: Idea Media
Ilość stron: 448

Urodził się 24 marca 1964 r. w Gdańsku. Polarnik i podróżnik. Członek The Explorers Club w Nowym Jorku. Laureat polskiej edycji konkursu "World Young Business Achiever". Jako pierwszy człowiek dotarł na oba bieguny Ziemi bez pomocy z zewnątrz w ciągu jednego roku. Podróżował po różnych zakątkach kuli ziemskiej i brał udział w wielu wyprawach:
  •  dżungla na pograniczu Meksyku i Gwatemali - 1985/1987
  • Spitsbergen - 1990
  • przejście Grenlandii, 600 km - 1993
  • Biegun Północny z wyspy Ward Hunt Island, 880 km - 1995
  • samotnie Biegun Południowy z wyspy Berkner Island, 1400 km - 1995
  • próba samotnego trawersu Antarktydy, 1450 km - 1996
  • trawers Gór Ellswortha, najwyższy szczyt Antarktydy Mt. Vinson - 1997/1998
  • Andy, Boliwia - 1998

"Zobaczyłem, że nie warto w życiu szukać łatwych dróg, bo nigdzie nas one nie zaprowadzą. A życie jest zbyt krótkie, żeby uczyć się na błędach."

Jeśli w menu klikniecie w spis recenzji, to od razu zobaczycie, że zazwyczaj nie sięgam po książki podróżnicze - dotychczas pojawiło się ich na blogu może ze dwie? Ta również trafiła do mnie raczej przypadkowo, jako nagroda w konkursie. Odczekała swoje na półce, aż wreszcie postanowiłam po nią sięgnąć. I wiecie co? Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej...

Pan Kamiński jest niesamowicie ciekawą postacią. Stwierdziłam to już na początku, po przeczytaniu notki wydawniczej. A w swoim przekonaniu utwierdziłam się podczas lektury. I osiągnął tak wiele... Aż zaczęłam się zastanawiać, co JA osiągnęłam, co JA jestem jeszcze w stanie osiągnąć.

"Ileż jest w języku takich słów kluczy, które mogą nas poprowadzić przez życie. Żeby życie było w porządku, może być niepoukładane ze trudniej jest o tym wiedzieć. Na pewno wiele można znaleźć w rodzinie, może nawet wszystko. Komu jednak nie jest to dane, musi szukać gdzie indziej."

Dzienniki są naprawdę świetnie napisane i niesamowicie wciągają. Pan Kamiński pisze naturalnie, dzieli się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, opisuje dzień po dniu swoje wyprawy, kolejne czynności, napotkane problemy. Opisuje nawet jedzenie, pogodę i samopoczucie. Może się to wydać zbędne, ale takie nie jest - wręcz przeciwnie! To sprawia, że można jeszcze dokładniej sobie wszystko wyobrazić, "poczuć" wszystko, co czuje narrator. A jeśli do tego wyobrazimy sobie wysiłek, jaki podróżnik włożył w to wszystko... Brak słów. To po prostu niesamowite.

Mamy tutaj dzienniki z wyprawy na Biegun Północny i Południowy, samotnej wędrówki przez Antarktydę oraz wejście na Mount Vinson. Na końcu każdego z nich jest rozpiska zawierająca listę wszystkich rzeczy, które były potrzebne, a także informacje o każdym dniu - datę, położenie, ilość pokonanych kilometrów, odległość do celu oraz temperaturę i pogodę. Uważam, że jest to duży plus, ponieważ nie zawsze takie informacje są zapisane w tekście, a myślę, że są bardzo interesujące (przynajmniej dla mnie ;)).


"Większość słów maskuje tylko naszą niewiedzę. Rozum ma tylko dwa słowa: tak i nie reszta to sprawa estetyki."

W treść wplecione są również zdjęcia. Niestety, są czarno-białe, malutkie i nie mają podpisów, opisujących, co się na danej fotografii znajduje. Myślę, że jest to jedyna wada.

Podsumowując, naprawdę gorąco polecam Wam "Moje bieguny" Marka Kamińskiego. Książka napisana naturalnie, a zarazem ciekawie. Skłania do refleksji, nad możliwościami, determinacją i ambicjami człowieka. A także nad tym, co nim kieruje, jaki ma cel... I niesamowicie motywuje do działania! Polecam!

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska;
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;
Z półki.