Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

O dobrych i złych stronach "Dobrych stron"








W sobotę, 30 maja, miałam okazję odwiedzić Targi Książki dla Dzieci i Młodzieży "Dobre Strony", które zorganizowano we Wrocławiu, w Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi wrażeniami z wydarzenia.

Nie mam pojęcia dlaczego, ale właśnie w ostatnią sobotę maja, pod Halą Stulecia równocześnie z Targami miały miejsce jeszcze dwa inne happeningi. Po pierwsze, na plac wokół Iglicy zjechały się budy z jedzeniem. I to najróżniejszym: z goframi, naleśnikami, grillem, pojawiła się nawet budka wegańska. Niestety, dominowały typowe fastfoody - wiecie: burgery, frytki i inne świństwa. I powiem szczerze, to było okropne. Śmierdziało tym na kilometr, a kolejki często uniemożliwiały swobodne przejście. Jasne, sprzedawcy chcą zarobić, ale dlaczego ktoś wpadł na "genialny" pomysł, żeby zorganizować to w dniu Targów Książki i...

Ta akurat kolejki nie miała, dlatego było trochę miejsca, żeby przystanąć i zrobić zdjęcie.
...Targu Staroci? Tak, to właśnie Targ Staroci był drugą imprezą równoległą. Tu już nie było takich tłumów i można było spokojnie zobaczyć (i oczywiście kupić) trochę naprawdę ładnych przedmiotów. Zastanawiałam się nawet nad kompletem podpórek pod książki. Ale jaki to ma sens, skoro na moich półkach nie ma miejsca na książki, a co dopiero na takie podpórki? I z bólem serca zrezygnowałam. Na pocieszenie, skierowałam się w stronę wejścia na Tarki Książki


To tylko mała część, straganów było znacznie więcej.

I wreszcie, temat, dla którego tu weszliście - Targi. Prawdę mówiąc, zawiodłam się. Na plakatach porozlepianych po całym mieście, dumnie widnieje, że to Targi Książki dla Dzieci I MŁODZIEŻY. Stwierdziłam, że fajnie, może znajdę coś dla siebie. A tu lipa. Stoisk z pozycjami dla ludzi w moim wieku było trzy może cztery. Poza tym, wszystko dla dzieci w wieku lat 10 i mniej.

Widok z góry.

Jedna z alejek.

Szkoda, bo miałam nadzieję, że kupię coś w dobrej cenie. Właśnie! A propos cen, to nie były one specjalnie dobre - tylko -30% od ceny okładkowej. Ale to chyba normalne na Targach. W każdym razie, doszłam do wniosku, że w Internecie mogę kupić taniej, dlatego z wyprawy wróciłam jedynie z kompletem zakładek magnetycznych.


Warto wspomnieć o ciekawym urozmaiceniu, jakim okazały się rzeźby p. Józefa Wilkonia. Wykonane z drewna zwierzęta przyciągały uwagę zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Zupełnie jakbym widziała Tapsa ;)




















Podsumowując, uważam, że impreza była dobrze zorganizowana, było sporo atrakcji i spotkań z autorami (dziecięcymi, oczywiście), nie brakowało także wielu wystawców, jednak z przykrością muszę powiedzieć, że stwierdzenie "Targi Książki dla Dzieci i Młodzieży" jest mocno na wyrost. Dlatego jeśli nie szukacie książki dla dziecka, młodszego brata czy siostry, a dla siebie, polecam raczej odwiedzić "Targi Dobrych Książek" na Dworcu Głównym.