Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

piątek, 8 maja 2015

"Ad rem..." ~ Jak mogłam to napisać?


Uwaga, uwaga! Jak pewnie niektórzy wiedzą, na czas nauki do egzaminów, zawiesiłam serie "Ad rem...". Dziś nadszedł czas na jej wielki powrót :)

Ostatnio, nawet nie pamiętam dlaczego, przeczytałam jedną ze swoich starszych recenzji. I przeżyłam szok. Najpierw zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę mogłam napisać coś tak banalnego, tak dziwnego czy tak głupiego. Potem, przyszło mi do głowy, żeby napisać tę recenzję jeszcze raz, ująć wszystko jaśniej, bardziej dobitnie. 

Ale czy to ma sens? Z jednej strony tak - czytelnicy zastanawiający się nad przeczytaniem książki dostaną lepszą, bardziej szczerą wersję. W końcu opinia przez lata może się skrajnie zmienić - coś co uważaliśmy za genialne, po pewnym czasie wydaje się być banałem. I wtedy pierwsza recenzja już nie jest do końca szczera.

Ale z drugiej strony, zmarnuję czas, który mogłabym poświęcić na czytanie i opisywanie nowości. A jeśli za kilka lat stwierdzę, że i ta recenzja mi nie odpowiada? Wtedy znów mam ją zmieniać? Skończyłoby się na tym, że na jednym blogu przewijałyby się ciągle te same książki, a inne służyłyby tylko za przerywniki. A to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie...

Co sądzicie? Zastanawialiście się kiedyś nad ponownym opisaniem tej samej książki? A może tak zrobiliście? Jesteście za czy przeciw?

13 komentarzy :

  1. Kiedy czytam recenzje sprzed ponad półtora roku to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Chyba nie bardzo wiem, co mogę ci doradzić. Raczej nie piszę recenzji na nowo, chyba że przeczytam jakąś książkę kolejny raz i chcę coś o niej napisać. W moim przypadku nie widzę zbytniego sensu w pisaniu na nowo bez ponownej lektury, zatracam i gubię szczegóły, a poza tym lubię pisać moje recenzje "na świeżo", żeby emocje po przeczytaniu jeszcze wokół mnie krążyły. Zresztą wtedy najlepiej mi się pisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się z Tobą zgodzę - pisanie recenzji i opieranie się tylko na swoich wspomnieniach, nieraz nawet wyobrażeniach, nie jest dobre.
      Też mam podobnie, chociaż czasami muszę sobie niektóre książki przemyśleć, zanim zabiorę się za pisanie ;)

      Usuń
  2. Też się kiedyś nad tym zastanawiałam,ale doszłam do wniosku,że zmieniać nic nie będę.Nie miałabym przez to czasu na pisanie o bieżących sprawach,a poza tym,kiedy patrzę na swoje dawne recenzje widzę,jaki progres osiągnęłam od początku prowadzenia bloga.Dlatego nawet takie kiepskie recenzje potrafią mnie już podnieść na duchu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ta widoczna różnica rzeczywiście potrafi poprawić humor :)

      Usuń
  3. Wiele razy się zastanawiałam, ale za każdym razem dochodziłam do wniosku, że to nie ma sensu. Każdy się zmienia i jego styl pisania także ewoluuje. Nigdy nie napisze się dwa razy takiej samej recenzji. A jeśli jakiś czytelnik wejdzie i uzna, że interesująca go recenzja nie jest górnych lotów, to powinien popatrzeć na datę.
    Słabsze recenzje tworzą historię i pokazują blogera jako osobę, która ma swoje gorsze i lepsze dni i jako człowieka, który cały czas się uczy.
    Pewnie wiele razy najdzie cię ochota napisania czegoś od nowa, ale wtedy daj sobie czas kilku dni. Powinno samo przejść ;)

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, chyba nie ujęłabym tego lepiej ;) Zazwyczaj tak robię i to rzeczywiście się sprawdza ;)
      Dziękuję, na pewno zajrzę!

      Usuń
  4. Często problemem nie jest sam styl, ale fakt, że moja opinia o danej pozycji (czyt. większości zrecenzowanych książek) przez pół roku diametralnie się zmieniła: niezłe staje się przeciętne, słabe - jeszcze gorsze, tylko przyjemne - całkiem dobre, dobre z niedociągnięciami - świetne ;) Recenzji mimo wszystko nie zmieniam, tylko zmieniam nieco same oceny - tak dla samej siebie.
    miedzysklejonymikartkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też często się to zdarza - zazwyczaj książki zmieniają się z całkiem dobrych w przeciętne :P I niestety, tego chyba nie można uniknąć.
      Też mi się zdarza obniżać oceny, ale na LC. Na blogu ich nie używam ;)

      Usuń
    2. Nie, ja tak bez "cyferków" nie potrafię :D

      Usuń
    3. Ja nigdy ich nie miałam i jakoś mi to nie przeszkadza, zwłaszcza, że moim zdaniem nie wszystkie książki można jednoznacznie ocenić. Poza tym, jakoś nie pasuje mi przyznanie tej samej oceny dwóm skrajnie różnym książkom ;)

      Usuń
  5. Nominowałam Cię do tagu,mam nadzieję że go zrobisz ;)
    http://gabxreadsbooks.blogspot.com/2015/05/kitty-book-tag_9.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem przeciw. Myślę, że powinna zostać tylko pierwotna wersja naszej recenzji. Ja także czasem się załamuję jak czytam, moją pierwszą recenzję. Była taka... niewłaściwa? Chyba. Tak mi się wydaje. Poprawianie tego nie ma sensu. Pierwsze wpisy będę nam przypominać od czego zaczęliśmy i tego będę się trzymać :D

    Pozdrawiam*:
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!