Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

Jedyna

Tytuł oryginału: The One
Autor: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 329

America Singer jest jedną z czterech dziewcząt, które utrzymały się w ścisłej czołówce Eliminacji. Ukochana przez zwykłych ludzi, znienawidzona i bojkotowana przez obecnego króla, dziewczyna wciąż nie jest pewna swych uczuć. Sytuacja w kraju pogarsza się z każdym dniem. Ataki rebeliantów stają się coraz bardziej zaciekłe. Śmiertelne niebezpieczeństwo grozi nie tylko osobom zebranym w pałacu, ale także ich rodzinom...

Los całej Illei może spoczywać właśnie w rękach Ami - jedynej osoby na tyle odważnej, by mówić głośno o społecznej niesprawiedliwości i potrzebie odmiany.

Czy dziewczyna powróci do swej dawnej miłości, czy wybierze Maxona i zdecyduje się zostać królową, by podjąć walkę o lepszy świat dla siebie i wszystkich mieszkańców Illei?



"- (...) kiedy jesteś na dnie, możesz tylko obwiniać tych, którzy są na szczycie."
Z niecierpliwością wyczekiwana przez rzesze fanów, trzecia część serii "Selekcja" (recenzja tomu drugiego).

Wiecie co? Pierwsza część mi się bardzo podobała. Druga trochę mniej. Ta, no cóż, była dotychczas najgorsza... Dlaczego? Po pierwsze: America. Bohaterka zaczęła mnie irytować już pierwszym tomie, przede wszystkim swoim niezdecydowaniem i brakiem wytrwałości w swoich postanowieniach. W "Elicie" troszeczkę, odrobinkę się to zmniejszyło, a tutaj... zwiększyło i to znacznie. No ile można?! Maxon czy Aspen, Maxon czy Aspen? Decyduje się na jednego i łamie mu serce, decyduje się na drugiego - rani go... Zwariować można! Po pierwszych 200 stronach jest ciut lepiej, ale i tak źle.

Po drugie: fabuła. Prosta jak drut, niezwykle łatwa do przewidzenia, więc przez to nudna. Po prostu się nudziłam podczas lektury! Myślę, że większość czytelników lubi zgadywać, co zdarzy się za naście stron. No i fajnie, ale problem w tym, że w "Jedynej" większość tych moich zgadywanek się sprawdziła...

"Nie jesteś światem, ale jesteś tym, co sprawia, że ten świat jest dobry. Bez ciebie wciąż żyję, ale to wszystko co jestem w stanie robić."

Po trzecie: język. Wszytko było tu takie cukierkowe (wystarczy spojrzenie na cytat powyżej) i jakby nierealne. W "Rywalkach" i "Elicie" albo nie było tego tak dużo, albo nie rzucało się tak w oczy. Tutaj jest tak cały czas.

Plusem, który odrobinę ratuję tę pozycję jest rozbudowanie przez autorkę wątku rebeliantów. Wreszcie czegoś się dowiadujemy, wreszcie widzimy ich jako ludzi (bo i ludzie od rebeliantów się pojawiają), wreszcie dowiadujemy się, co nimi kieruje, jakie mają cele, co chcą osiągnąć.


"Trudno wiedzieć wszystko o najbliższych, nawet tych, których najbardziej kochasz."

Powiem tak, jeśli czytaliście "Rywalki" i "Elitę", to najprawdopodobniej i tak sięgniecie po "Jedyną". Dlatego zwracam się do tych, którzy przygodę z twórczością Kiery Cass chcą dopiero rozpocząć: są lepsze książki! Gdybym wiedziała, że ta seria TAK się rozwinie, raczej nie sięgnęłabym po pierwszy tom. Zwłaszcza, że (TA-DAM!) będzie jeszcze (przynajmniej jeden) kolejny i dwa opowiadania wydane osobno... 

Teraz pojawia się pytanie, czy to będzie seria nieskończona? Będziemy czytać o tym, jak Ami niańczy wnuki?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam fantastykę;
Czytam opasłe tomiska;
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu.