Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Ostatnie życzenie" Andrzej Sapkowski


Z zamiarem przeczytania serii o przygodach wiedźmina Geralta nosiłam się od dawna. Jednak jakoś nigdy nie mogłam się zebrać, kupić bądź wypożyczyć i zacząć czytać. Z czasem plany poznania twórczości pana Sapkowskiego zeszły na dalszy plan - w końcu zawsze było coś innego do kupienia i przeczytania. Do czasu...

"- Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wtedy wydają się wtedy mniej potworni. Gdy piją na umór, oszukują, kradną, leją żonę lejcami, morzą głodem babkę staruszkę, tłuką siekierą schwytanego w paści lisa lub szpikują strzałami ostatniego pozostałego na świecie jednorożca, lubią myśleć, że jednak potworniejsza od nich jest Mora wchodząca do chat o brzasku. Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć."

Ostatnio trafiła się okazja i za jednym zamachem zaopatrzyłam się w cały komplet. Teraz już nie mam wymówki i przeczytam całość (łudzę się, że starczy mi czasu w wakacje :P). Ale wracając, dzisiaj przyszedł czas na recenzję pierwszego zbioru opowiadań!

Jako opis fabuły zostawię blurb z okładki, bo chyba nie napiszę nic bardziej klimatycznego:
"Później mówiono, że człowiek ów nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej. Nie był stary, ale włosy miał zupełnie białe. Kiedy ściągnął płaszcz, okazało się, że na pasie za plecami ma miecz. 
Do miasta przywiodło go królewskie orędzie: trzy tysiące orenów nagrody za odczarowanie nękającej mieszkańców Wyzimy strzygi.
Takie czasy nastały. Dawniej po lasach jeno wilki wyły, teraz namnożyło się rozmaitego paskudztwa – gdzie spojrzysz, tam upiory, bazyliszki, diaboły, żywiołaki, wiły i utopce plugawe. A i niebacznie uwolniony z amfory dżinn, potrafiący zamienić życie spokojnego miasta w koszmar, się trafi.
Tu nie wystarczą zwykłe czary ani osinowe kołki. Tu trzeba zawodowca. Wiedźmina.
Mistrza magii i miecza. Tajemną sztuką wyuczonego, by strzec na świecie moralnej i biologicznej równowagi."

Na "Ostatnie życzenie" składa się 6 opowiadań (w tym jedno o tym samym tytule) i 7 "Głosów rozsądku", przerywników, które razem także tworzą swego rodzaju opowiadanie. Jednak dopiero jako całość są książką, od której wprost nie sposób się oderwać. Strona za stroną, rozdział za rozdziałem i w końcu lektura skończona, nawet nie wiadomo kiedy. Język jest archaizowany, jednak nie przeszkadza to w lekturze. Powiem więcej, zabieg ten jest idealnym dopełnieniem dla wykreowanego świata.

A świat powieści jest niezwykły. Jest połączeniem rzeczywistości realnej z magiczną, które przenikają się, zacierając granicę między sobą. I tak czarodzieje i mityczne istoty, żyją tuż obok chłopów i mieszczan. Magia i życie codzienne zdają się tworzyć jedno.

Interesującym odbiciem tego przesiąkniętego magią świata jest główny bohater, wiedźmin Geralt z Rivii. Człowiek, który przeszedłszy serię mutacji zyskał wiele niezwykłych umiejętności. Podróżuje i zarabia na życie, zabijając potwory. Powściągliwy, małomówny, szlachetny i inteligenty, acz zarazem śmiertelnie niebezpieczny w walce, jest prawdziwą zagadką. Mimo, że nie powinien, boryka się z ludzkimi rozterkami i emocjami.

Ciekawe jest to, że autor wplótł w fabułę trochę charakterystyki ludzkiego zachowania. W jakimś stopniu podsumowuje to cytat, który zamieściłam wyżej. Niby akcja dzieje się w okolicach średniowiecza, ale powiedzcie, czy to zdanie nie jest prawdziwe nawet w naszych czasach?

Wiecie może co jeszcze mnie urzekło? Nowa interpretacja znanych baśni. Tak chociażby "Królewna Śnieżka", "Alladyn" i "Piękna i Bestia" zyskały nowy, niezwykły czar.

Nie przedłużając już bardziej, nie będę rzucała hasłami w stylu "Cudze chwalicie, swego nie znacie", bo nie jest to prawdą w tym wypadku. Dlaczego? Bo historię wiedźmina zna mnóstwo osób, nie tylko w Polsce, ale także na świecie. Cieszę się, że wreszcie dołączyłam do tego zacnego grona i powiem tylko: oby więcej takich książek, z których możemy być dumni!

Autor: Andrzej Sapkowski
Wydawnictwo: superNOWA
Ilość stron: 330