Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Beast Master" Kyousuke Motomi













Yuiko Kubozuka kocha zwierzęta. Niestety, jest to miłość nieodwzajemniona - zwierzęta jej nie znoszą. Pewnego dnia w szkole pojawia się nowy uczeń Leo Aoi. Chłopiec, z wyglądu przypominający dziką bestię, ukrywa pewien sekret...

"Nie bój się...
Nie jestem straszny...
Chodź do mnie..."

Dobra, kawa na ławę: to moja pierwsza manga. Jakoś dotychczas mnie do nich nie ciągnęło, wiedziałam jedynie, że coś takiego jest, dlatego też chyba nic dziwnego, że nie znam tych wszystkich japońskich nazw. Więc jeśli podobnie jak ja, nie jesteście maniakami tej japońskiej twórczości (jeszcze), to nie martwcie się, nie będę rzucać niezrozumiałymi dla zwykłego śmiertelnika terminami. Gdyby natomiast znalazł się tu jakiś znawca - wybacz, proszę, brak profesjonalnego słownictwa ;)

Skoro już sobie wszystko wyjaśniliśmy, zacznę od tego, że spodziewałam się czegoś innego. Właściwie, to nie wiem, czego się spodziewałam, ale raczej nie takiej ilości... słodyczy. Wszystko jest tu takie urocze. Myślę, że to głównie głupiutka i naiwna Yuiko jest odpowiedzialna za taki wydźwięk mangi. I choć bohaterka (o dziwo!) nie irytowała mnie, to na pewno trochę bym ją zmieniła (czyt. zmądrzyła). Ale z drugiej strony, może to miał być główny urok komiksu? Uznajmy, że tak. 

Natomiast Leo był znacznie lepiej wykreowany, taki tajemniczy samotnik. Niby z dżungli, niby bestia, ale miejscami był naprawdę dziecinny. Chętnie dowiedziałabym się o nim czegoś więcej. Może w drugim tomie?

Nie mam porównania, ale wydaje mi się, że historia Yuiko i Leo jest bardzo dopracowana pod względem graficznym - wszystko jest narysowane dokładnie i ze szczegółami, dlatego lektura była prawdziwą przyjemnością.

Przyjemnością, która skończyła się zbyt szybko. Zaczęłam czytać i ani się obejrzałam, a byłam już na ostatniej stronie. Co prawda, miałam okazję przedłużyć trochę pierwsze spotkanie z twórczością pani Motomi, ponieważ na końcu tomiku umieściła jedną ze swoich pierwszych mang, krótką historię zatytułowaną "Fly". Jest to sympatyczna opowiastka o sile przyjaźni i spełnianiu marzeń, ale żałuję, że nie była dłuższa, że się jakoś nie rozwinęła. 25 stron to jednak trochę za mało, żeby się zagłębić w lekturze. Jednak ze zniecierpliwieniem wypatruję okazji do zakupu drugiego tomu "Beast Mastera".

Podsumowując, swoje pierwsze spotkanie z mangą uważam za rewelacyjne. Czytało mi się ją naprawdę przyjemnie, a historia Yuiko i Leo wciągnęła mnie bez reszty. I choć spotkałam się z opinią, że "Beast Master" to raczej średnia pozycja, naprawdę nie żałuję poświęconego jej czasu. Na pewno na niej nie zakończy się moja przygoda z japońską sztuką komiksu, kto wie, może jeszcze przerzucę się z książek na mangi? :P 


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Hania Porada (@nefmi)


A Wam polecam zapoznać się z mangą, jakąkolwiek, bo to naprawdę ważny element współczesnej kultury, o którym warto wiedzieć choć trochę.

PS Może ktoś ma na zbyciu II tom? ☺
Tytuł oryginału: Beast Master
Autor: Kyousuke Motomi
Wydawnictwo: Waneko
Ilość stron: 188