Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Ad rem..." ~ Łee, kto to czyta...


Niektórzy z Was pewnie kojarzą, że niedawno w Lidlu była promocja na serię książek o Wiedźminie, Andrzeja Sapkowskiego, w najnowszym wydaniu. Tak się składa, że kupiłam cały komplet, jednak spotkała mnie pewna nieprzyjemna sytuacja.

Otóż, kiedy podeszłam do kasy, kasjer z ciężkim westchnieniem, rzucił:
- Łee, kto tego "Wiedźmina" czyta...

Nie wiem, czy pan chciał być zabawny czy ma jakąś nieuzasadnioną awersję do twórczości pana Sapkowskiego, ale jego słowa mnie zirytowały. W końcu jeśli stoję z portfelem w ręku i czekam aż raczy skasować mi "tego Wiedźmina", to chyba znaczy, że chcę go kupić i przeczytać, tak czy nie? I w tym momencie, nie interesują mnie obiekcje osób trzecich, bo to mój wybór i moje pieniądze.

To tak, jakby kasjer wolał chleb i powiedział do klienta: "Łee, kto je te bułki...". Tak to widzę. I co taki kupujący ma zrobić?

Ja rozumiem, że praca na kasie jest nudna i monotonna, i naprawdę nie mówię, że nie można zagadać czy zażartować - to jak najbardziej. Ale komentarze odnośnie gustu i zakupów klienta lepiej zachować dla siebie.

Co sądzicie o komentarzach na temat zakupów? Spotkało Was kiedyś coś podobnego? A może doświadczyliście jakiejś innej nieprzyjemnej sytuacji podczas płacenia za zakupy?