Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"7 razy dziś" Lauren Oliver

Sam Kingston jest ładna, popularna, ma idealnego chłopaka i trzy najlepsze przyjaciółki. Mija kolejny dzień jej wspaniałego życia. Niestety wieczorna impreza przybiera zupełnie nieoczekiwany obrót. Kiedy Sam budzi się następnego dnia, z przerażeniem odkrywa, że znowu jest piątek 12 lutego. Jeszcze raz dziś...

"Może dla ciebie jest jakieś jutro. Może dla ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni albo trzy tysiące, albo dziesięć - tyle czasu, że możesz się w nim zanurzyć, taplać do woli, że możesz pozwolić, by przesypywał ci się przez palce jak monety. Tyle czasu, że możesz go marnować.
Ale dla niektórych istnieje tylko dziś. I tak naprawdę nigdy nie wiadomo."

Lauren Oliver, absolwentka filozofii i literatury na uniwersytecie w Chicago, zasłynęła w Polsce serią "Delirium". "7 razy dziś" jest pierwszą powieścią, którą napisała.




Książkę kupiłam już jakiś czas tamu, ale motywacją do jej przeczytania stała się dla mnie decyzja wydawnictwa o ponownym wydaniu powieści. Zaczęłam i po kilku pierwszych stronach stwierdziłam, że to będzie droga przez mękę. Dlaczego? Bo główna bohaterka i jej najbliżsi znajomi, to takie typowe amerykańskie nastolatki, przedstawiane w filmach - głupie, puste lale, przejmujące się tylko wyglądem i wywyższające się ponad innych, oraz chłopacy-mięśniaki, których IQ utrzymuje się na podobnym poziomie. I nie można zapomnieć o osobie, nad którą notorycznie się pastwią - w tym wypadku dziewczynie imieniem Juliet. Jednym słowem: mordęga. Naprawdę nie wiem, czy wytrzymałabym taką głupotę przez te prawie 400 stron.

Na szczęście nie musiałam. Samantha, przeżywając jeden dzień ze swojego życia siedmiokrotnie, dostrzega, jak wiele błędów popełnia, jak wielu ludzi krzywdzi. Nikogo nie zaskoczę, pisząc, że pod wpływem tego doświadczenia, postanawia wynagrodzić wszystkie swoje winy. Jesteśmy świadkami wewnętrznej przemiany protagonistki, o 180° zmienia się jej postrzeganie rzeczywistości. I tu akcja się rozkręca, w 7 rozdziałach czytamy o 7 wersjach tego samego dnia. Robi się naprawdę ciekawie, czytelnik z zapartym tchem zaczyna śledzić akcję, nieuchronnie zbliżając się do końca... który jest zupełnie bez sensu (UWAGA SPOILER: niby dlaczego Sam miała zginąć za Juliet? To prędzej Lindsay powinna tamtej wynagrodzić lata kpin. I btw. myślę, że Juliet i tak się zabije - nie zniesie życia ze świadomością, że ktoś umarł, bo ona chciała popełnić samobójstwo. KONIEC SPOILERA. Wybaczcie mi go, proszę, ale mam nadzieję, że nie tylko ja to dostrzegam i ktoś, kto ma lekturę za sobą mi odpowie ☺).

Lekkie pióro autorki i prosty język sprawiają, że "7 razy dziś" czyta się błyskawicznie. Lektura choć trochę przybliża problemy nastolatków, którzy na co dzień spotykają się z przemocą tak fizyczną, jak i psychiczną. Niebezpośrednio skłania także do krótkiej refleksji nad tym, czy my postępujemy właściwie, czy po śmierci też musielibyśmy otrzymać drugą szansę? Tak jak Sam?

Mówiąc krótko, "7 razy dziś" jest bardzo dobrą powieścią, choć kilka elementów (jak chociażby to nieszczęsne zakończenie), jakoś mi tutaj nie pasowało. Aczkolwiek, uważam, że jest warta uwagi i przeczytania. Polecam.

Tytuł oryginału: Before I Fall
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 382