Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Ad rem..." ~ Życie po życiu


Są książki, które mogą stać na naszej półce cale życie i nie macie serca się ich pozbyć. Jednak są też takie, których lektura nie sprawiła przyjemności lub po prostu wiemy, że więcej do niej nie wrócimy. W takim wypadku nie powinna zajmować miejsca dla "przyszłych pokoleń" książek. 

Jednak, co się z nią może stać?

Sprzedaż bądź wymiana jest jedną z opcji. A co z książkami, które nie są obiektem pożądania tysięcy, tylko nielicznych?

Myślę, że dla takich właśnie pozycji stworzono antykwariaty. Czasem niewielkie, czasem całkiem spore. Z miłym właścicielem lub nie. Nieraz z kotem (lub dwoma) w środku. Każdy może być inny, ale jedno je łączy - książki. Zazwyczaj takie niechciane, niepotrzebne, niedoceniane... 

Antykwariaty dają takim "sierotom" szansę na drugi dom. Mimo tego, że były wiele razy czytane, być może klejone, gniecione czy zalane - niektórym to nie przeszkadza i w nowe lektury zaopatrują się tylko w antykwariatach. Ja raczej nie mam okazji zaglądać do takich sklepów zbyt często, ale jeśli tylko jestem w okolicy, to robię wszystko, żeby wstąpić choć na chwilkę. I nie zawsze wychodzę z pustymi rękami...

A co Wy sądzicie o antykwariatach? Zaglądacie tam? Czy może zaopatrujecie się tylko w egzemplarze pachnące farbą drukarską? A może sami chcielibyście taki otworzyć?