Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

Deklaracja

A już niedługo...Tytuł oryginału: The Declaration
Autor: Gemma Malley
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 311

A gdybyście wy byli nadmiarami w świecie legalnych ludzi?
Gdybyście nie mieli prawa żyć.
Gdybyście byli zamknięci w zakładzie dla nadmiarów i nie znali świata za murami.
Gdybyście uwierzyli, że nie macie żadnych praw i możecie tylko służyć innym.

A gdyby wtedy zjawił się ktoś, kto opowiedziałby wam o prawdziwym życiu. Gdyby przekonał was, że Ziemia jest dla wszystkich ludzi, a wy nie jesteście nadmiarami, skoro ktoś was kocha i potrzebuje...

Czy tak będzie wyglądać świat w przyszłości?

"Nadmiar to coś zbędnego. Niepotrzebnego. Nie można być nadmiarem, jeśli ktoś cię potrzebuje. Nie można być nadmiarem, jeśli ktoś cię kocha."

Ten sam świat. Nowe zasady. Tabletki na Długowieczność oddaliły od ludzi widmo śmierci. Jednak ze względu na nie, nie ma już dzieci. A przynajmniej nie powinno być... Niektórzy złamali Deklarację i za wszelką cenę ukrywają swoje potomstwo. Bo to, co się dzieje z nadmiarami po schwytaniu, nie jest przyjemne...

Anna jest jednym z tych "szczęśliwych" nadmiarów - zamiast zostać uśpiona, po złapaniu trafiła do miejsca, gdzie takich jak ona uczy się nienawiści do siebie i rodziców, oraz przygotowuje do usługiwania "legalnym". Dziewczyna wierzy we wszystko, czego ją tam uczą. Do czasu... Wszystko się zmienia, kiedy w zakładzie pojawia się Peter, który oznajmia, że zna jej rodziców...


"Wiem, że musimy cieszyć się każdą chwilą, bo nie będziemy tutaj wiecznie. I nawet nie chciałabym żyć wiecznie, bo kiedy mamy pewność, że coś się skończy, to bardziej to doceniamy, chcemy smakować każdy moment."

Motyl otoczony drutem kolczastym raczej nie jest typowym motywem okładki. Dlatego, właśnie okładka w pierwszej chwili zwraca uwagę - ja wypatrzyłam ją w taniej książce i mnie naprawdę urzekła. A kiedy przeczytałam opis, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Jednak, czy książka jest tak dobra na jaką się zapowiada? I tak, i nie.

Tak, ponieważ występują w niej świetnie wykreowane postaci. Jeśli przeczytaliście trochę wydanych ostatnio książek młodzieżowych o przyszłości, na pewno rzucił(a) się Wam z oczy główny(a) bohater(ka). Od początku zbuntowany/a, walczy z władzą, systemem czy czymkolwiek innym. Tutaj jest inaczej. Anna wierzy we wszystko, co mówią jej instruktorzy w zakładzie, wykonuje wszystkie polecenia - stara się zostać tzw. "wartościowym zasobem". Zmianę jej podejścia zaczyna zmieniać dopiero Peter, i to nawet nie sam. Nie jest to stereotypowa kreacja protagonisty (co bardzo mi się to spodobało) i z pewnością działa na korzyść powieści.

"Ale czy spadanie było takie złe? Czy lepiej ujrzeć szczyt, choćby przez chwilę, niż nigdy nie spróbować? A (...) im wyżej zdołasz się wspiąć, z tym większej wysokości będziesz spadać..."

Nie, ponieważ miejscami się nudziłam. Pierwsza połowa "Deklaracji" skupia się na Annie, jej miejscu w zakładzie dla nadmiarów, wspomnieniach, obowiązkach i problemach, przemyśleniach i planach. Dopiero później akcja przyśpiesza i zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Nie zirytowało mnie to jakoś ogromnie (choć zirytowało), ale niektórym może przeszkadzać taki nierównomierny rozwój wydarzeń.

Jednak mimo tej jednej wady, myślę, że książka jest warta uwagi, zwłaszcza osób, które podobnie jak ja, czytają głównie fantastykę. "Deklaracja" nie zmieniła mojego życia, ale przystępny język i ciekawa, wciągająca fabuła, sprawiła, że odpoczęłam  podczas jej lektury. Tak więc, polecam ją osobom, które szukają lekkiej książki na jeden, góra dwa wieczory.


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam fantastykę;
Czytam opasłe tomiska;
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu.