Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

wtorek, 18 lipca 2017

PRZEDPREMIEROWO: "Milion odsłon Tash" Kathryn Ormsbee

Źródło: wyd. Otwarte

Tash Zelenka uwielbia czytać, a szczególną miłością darzy Tołstoja. Poza tym jest vlogerką. Łączy obie pasje i wraz z grupą przyjaciół tworzy "Nieszczęśliwe rodziny", serial internetowy będący współczesną adaptacją "Anny Kareniny". Po pół roku kanał na YouTubie obserwuje zaledwie 400 osób...

Wszystko zmienia się nagle - wystarczyło polecenie przez znaną osobę i subskrybentów przybywa błyskawicznie. Ujawniają się fani - Twitter aż huczy, pojawiają się GIF-y i fanarty. Jednak, jak to zwykle bywa, nie brakuje hejterów.

Jak Tash poradzi sobie z rosnącą popularnością? Czy uda jej się pogodzić prawdziwe życie -codzienne problemy, szkołę, rodzinę i przyjaciół - z tym wirtualnym?

"Czy to nie zabawne, że czasem coś bardzo długo uchodzi za żart, aż wreszcie pewnego dnia przestaje  nim być?"

"Milion odsłon Tash" będzie miała swoją premierę 16 sierpnia. Ja, dzięki uprzejmości wydawnictwa, miałam możliwość poznania tej historii jako jedna z pierwszych i spieszę Wam o niej opowiedzieć. A trochę się tego nazbierało...

W dzisiejszych czasach udostępniać twórczość w Internecie może każdy. Jednak, bądźmy szczerzy, nielicznym udaje się wybić, wyróżnić się czymś wśród tysięcy. Bardzo podobało mi się to, że autorka ukazała ową popularność nie tylko od tej ładnej strony uśmiechów, polubień i entuzjastycznych komentarzy, ale poświęciła trochę miejsca na opisanie hejtów, które są nieodłączną częścią sławy. Nie wiem, czy autorka pisała z własnego doświadczenia - w końcu to nie jest jej pierwsza książka - ale muszę przyznać, że rozterki Tash zostały oddane bardzo realistycznie.

Warto jednak zaznaczyć, że oprócz kwestii nagłej popularności, w książce pojawia się wiele innych ważnych tematów. Muszę przyznać, że jestem pełna podziwu dla autorki za łatwość z jaką wplotła je w fabułę tak, że historia pozostała lekka i przyjemna. Począwszy od relacji w rodzinie i między przyjaciółmi, autorka przechodzi przez śmiertelną chorobę, niemożliwość zrealizowania marzeń i konieczność szukania kompromisów, aby wreszcie poruszyć temat aseksualności. Tash bowiem podobają się chłopcy, jednak nie pragnie kontaktu fizycznego. Jest to bardzo ciekawy temat, zwłaszcza, że nie spotkałam się, ba, nawet nie słyszałam o takiej bohaterce w książce młodzieżowej. Dlatego z jednej strony to plus, jednak z drugiej nie, bo niestety wątek był bardzo... pobieżny. Uważam, że 3- czy 4-krotne wspomnienie to za mało. Zresztą równie pobieżnie autorka potraktowała większość wymienionych przeze mnie tematów.

"Ludzie w dzisiejszych czasach uwielbiają snuć wizje nadchodzącej apokalipsy i rozważać różne wersje naszego ostatecznego kresu: wojna nuklearna, epidemia zombie czy inwazja z kosmosu. Ja jednak sądzę, że nasz koniec nastąpi pewnego całkiem zwyczajnego dnia, kiedy wszyscy przestaną się zastanawiać nad tym, dlaczego osoby w ich otoczeniu zachowują się tak, a nie inaczej, kiedy wszyscy pozamykają się w swoich czterech ścianach i zgniją w samotności."


Skoro już zaczęłam punktować wady, to jedziemy: "Milion odsłon Tash" jest niemożliwie wręcz przewidywalna. Zwłaszcza wątek romantyczny. Kłótnia tu? Jasne! Zawód i rozczarowanie tam? No, przecież! Happy e... Ok, zapędziłam się. Ale wiecie, o co chodzi, prawda? Co to za przyjemność czytać n-tą książkę, która ma dokładnie takie same rozwiązania fabularne, co poprzednie?

Autorka pisze dobrze, lekkim językiem, do którego nie mam żadnych zastrzeżeń. Akcja jest dosyć powolna - są takie momenty, że praktycznie nic się nie dzieje - jednak nie jest to odczuwalne. Nie mogę powiedzieć wiele o wydaniu, bo na razie miałam do czynienia jedynie z e-bookiem, ale przyznaję, że podoba mi się okładka. Zarówno "nasza", jak i oryginalna. Chociaż polska chyba ciut bardziej. Pasuje do treści i myślę, że zachęca. Mnie zachęciła :)



Podsumowując, "Milion odsłon Tash" to typowa książka młodzieżowa. Trudno ją za to winić, ponieważ mimo niewykorzystanego potencjału jest to pozycja dobra. Z pewnością jest to ciekawa propozycja dla osób zainteresowanych kulisami pracy youtuberów oraz sławą młodych ludzi, przedstawionej ich oczami. Czyta się ją przyjemnie i szybko, w sam raz w czasie wakacji. Więc jeśli szukacie książki na wyjazd, a opis Was zaintrygował to myślę, że się nie zawiedziecie. 
Za możliwość poznania Tash i jej historii dziękuję wydawnictwu Otwarte!
Tytuł: Milion odsłon Tash
Tytuł oryginału: Tash Hearts Tolstoy
Autor: Kathryn Ormsbee
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 349

5 komentarzy :

  1. Czyli bez rewelacji? Kurczę, chcę ją przeczytać, od kiedy zobaczyłam ją na stronie wydawnictwa. Teraz się waham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja tak uważam. Ale skoro chciałaś ją przeczytać, myślę, że powinnaś to zrobić. W końcu ile osób, tyle opinii ;)

      Usuń
    2. Zobaczymy. Jak wpadnie w moje łapki, to czemu nie? :P

      Usuń
  2. Nie polubiłabym się z tą książką :) właśnie dzisiaj u siebie dałam recenzję "Kochając pana Danielsa", który też był przewidywalny i zbyt ckliwy jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobra książka, ale bez rewelacji. Jednak nie przeczę, że niektórym osobom się spodoba ;)
      A do Twojej recenzji na pewno zajrzę. Słyszałam o tej książce i nawet się nad nią zastanawiałam ;)

      Usuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!