Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

wtorek, 28 czerwca 2016

Jedyne, czego się boję, to przyszłość...


Rok 2033. W wyniku konfliktu atomowego świat, który znaliśmy uległ zagładzie. Ocaleli nieliczni, którzy zdążyli się schronić w moskiewskim metrze. Na mrocznych stacjach, rozświetlanych światłami awaryjnymi i blaskiem ogni, ludzie próbują wieść normalne życie. Tworzą mikropaństwa, zawierają sojusze, toczą wojny...

Podobnie jest na WOGN-ie, najbardziej wysuniętej na północ zamieszkałej stacji metra. A raczej było, bowiem teraz pojawiło się na niej nowe, śmiertelne zagrożenie. Jednak kto by przypuszczał, że los stacji, a być może i całej ocalałej w metrze ludzkości, będzie zależał od Artema i misji, która zmieni wszystko.

"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła."

Wiecie, co jest najlepsze w "Metrze 2033"? Wciąga od pierwszej strony. Śledząc wędrówkę Artema po stacjach i tunelach metra, czułam się, jakbym szła tuż u jego boku. Jakbym sama słyszała szepty z rur, walczyła z czarnymi, stawiała czoło coraz to nowym niebezpieczeństwom, grożącym nie tylko ze strony mutantów, ale także ludzi, którzy w walce o przeżycie nie cofną się przed niczym. Autor stworzył mnóstwo oryginalnych, intrygujących, dziwnych, czasami zdawałoby się, absurdalnych społeczności - na każdej stacji mieszka inna - które jednak funkcjonują! Ludzie połączyli się w grupy według przeróżnych ideologii i poglądów. Dlatego na kartach powieści znajdą się i faszyści, i komuniści, świadkowie Jehowy i ateiści. Znajdą się zarówno ludzie, wyznający kult maszyn i technologii, jak i tacy, którzy pragną powrotu człowieka do natury (co objawia się w trochę makabryczny sposób). Mam wrażenie, że przedstawiając tak wiele, tak różnych społeczności, Glukhovsky stworzył karykaturę społeczeństwa współczesnego, w której uwypuklił nasze najgorsze wady.

Ponadto, pisarz ustami bohaterów snuje rozważania o czasie, przemijaniu, niezłomnej woli przetrwania gatunku homo sapiens, zastanawia się, czy powstanie nowy, udoskonalony człowiek. Jednak chyba najwięcej miejsca poświęca religiom i poglądom. Artem podczas swojej podróży spotyka najróżniejszych ludzi, z których każdy zdaje się wierzyć w coś innego. Chłopak musi sobie wyrobić opinię w sprawach, którym jeszcze niedawno nie poświęcał myśli. Myślę, że autor również tutaj chciał się odnieść do XXI wieku, kiedy człowiek wręcz zasypywany informacjami i opiniami, nie do końca wie, w co ma wierzyć, i znajduje się w podobnej sytuacji, co Artem.

Skoro już mówię o bohaterach, warto wspomnieć o tym, że choć jest ich naprawdę wielu, są zaskakująco dobrze wykreowani. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Artem. Realizując misję, styka się z najróżniejszymi ludźmi, z których każdy wywiera na niego mniejszy lub większy wpływ. Czytelnik jest świadkiem stopniowej przemiany protagonisty z chłopca, młodzieńca w mężczyznę, który zrobi wszystko, aby chronić swoich najbliższych. Ma poczucie, że jest wybrańcem, że nic nie może mu przeszkodzić w wykonaniu misji, jest pełen wiary w jej powodzenie i sens tego, co robi. Podobało mi się w nim także to, że mimo wychowywania się i życia w metrze, gdzie większość ludzi zatraciła potrzebę nauki, Artem ciągle jest ciekawy, pragnie wiedzieć więcej i stara się wykorzystać wszystkie możliwości rozwoju. Inne postaci nie grają już tak istotnych roli. Wiele z nich pojawia się jedynie na chwilę, a potem znika lub ginie. Nie zmienia to jednak faktu, że każda z nich czymś się wyróżnia i swoją obecnością urozmaica historię. Jestem pod wrażeniem umiejętności autora, bo nie każdy jest w stanie stworzyć równie obszerny wachlarz charakterów.

Zwróciliście uwagę, że książka jest wyjątkowo ładnie wydana? Okładka od początku przyciąga wzrok, a mnie zaintrygowały szczególnie postaci, odbijające się w masce - widać, że mimo podobieństwa, to nie są normalni ludzie. Chciałam dowiedzieć się, jaką naprawdę odgrywają rolę w powieści (i powiem Wam, że się nie zawiodłam). Jednak prawdziwe cuda kryją się w środku. Po pierwsze, mapa metra. To prawdziwa przyjemność wiedzieć, gdzie dokładnie znajduje się bohater. I chyba nie muszę mówić, jak ułatwia lekturę. Po drugie, niezwykle klimatyczne grafiki. Jestem nimi zachwycona. Nie dość, że urozmaicają lekturę, to jeszcze pozwalają czytelnikowi lepiej wyobrazić sobie, jak wyglądają realia metra.

"Metro 2033" przeraża. Jednak nie tylko z powodu mutantów, krwiożerczych szczurów czy ludzi, którzy zatracili swoje człowieczeństwo. Zatrważający jest przede wszystkim fakt, że coś takiego może się wydarzyć naprawdę! To opowieść o ludziach takich, jak my, którym przyszło żyć w surowych i bezwzględnych czasach. W czasach, w których na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo, a w najgłębszych tunelach czai się zło, o którym strach nawet myśleć. Nie boicie się? To dobrze, bo mroczne tunele moskiewskiego metra czekają aż się w nie zapuścicie... Gwarantuję, że się nie zawiedziecie!
Za podróż tunelami moskiewskiego metra dziękuję księgarni internetowej BookMaster!
Tytuł: Metro 2033
Tytuł oryginału: Метро 2033
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 577

7 komentarzy :

  1. Intryguje mnie ta ksiazkia, mimo ze to nie do konca moje klimaty. Z checia sie z nia kiedys zapoznam. :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się czy nie kupić sobie całej trylogii w nagrodę za obronę pracy licencjackiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to będzie bardzo dobry wybór ;)

      Usuń
  3. Klimatyczne zdjęcie. Czuję się zaciekawiony tą książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja! Muszę się w końcu za Metro zabrać!

    OdpowiedzUsuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!