Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Buszujący w zbożu" Jerome David Salinger

Źródło.
Jest grudzień, 1949 roku. Na kilka dni przed Bożym Narodzeniem Holden Caulfield wylatuje ze szkoły. Znowu. Dając rodzicom czas na "przetrawienie nowiny", sam kilka dni wcześniej wraca do Nowego Jorku. Śledząc jego perypetie i przygody w mieście, jednocześnie poznajemy poglądy bohatera na najróżniejsze tematy.

"Lepiej nigdy nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie - zaczniecie tęsknić."

Kiedy ponad pół wieku temu "Buszującego w zbożu" opublikowano po raz pierwszy, książka wywołała wiele kontrowersji. Zastrzeżenia budził przede wszystkim protagonista, który miał nawoływać do buntu i zachęcać do picia alkoholu, palenia papierosów, przeklinania, kłamania dla własnych celów. Teraz to jest norma, ale wtedy było nie do pomyślenia. Były nawet przypadki zwalniania nauczycieli ze szkół, ponieważ zdecydowali się ją omawiać z uczniami. Największym jednak szokiem był chyba fakt, że zabójca Johna Lennona miał ją przy sobie podczas morderstwa. A jednak w dzisiejszych czasach w wielu krajach jest ona obowiązkową lekturą. Dlaczego, mimo wszystko ją doceniono?

Myślę, że przede wszystkim chodziło o jej wartości dydaktyczne. Główny bohater, mimo że wydaje się być zepsuty (używki i lekceważenie nauki raczej nie świadczą o nim dobrze), to jest naprawdę inteligentny i dojrzały, a czytając jego wspomnienia można go szczerze polubić. Nie uważam, żeby postać sama z siebie nawoływała do buntu - Holden przede wszystkim szuka siebie i swojej drogi. Snuje plany na przyszłość, bardziej i mniej niedorzeczne. Rozważa różne możliwości, dzieląc się przy tym z czytelnikiem swoimi poglądami na najróżniejsze tematy. Krytykuje świat dorosłych oraz m.in. kulturę masową, przede wszystkim kino, ale potrafi także dostrzec swoje wady.

Holden zdaje się nie przywiązywać do ludzi. Prawdę mówiąc, odniosłam wrażenie, że tak naprawdę zależy mu jedynie na Phoebe, młodszej siostrze. Dlatego zaskoczeniem był dla mnie fakt, że ostatecznie chłopak uświadamia sobie, jak wielki wpływ mają na jego życie ludzie, którzy go otaczają. Nie tylko ci najbliżsi, ale także ci, z którymi zetknął się na chwilę i zupełnie przypadkowo, jak chociażby dwie zakonnice, które spotkał na dworcu. Jednak to także, uczy. Oczywiście, o wpływie innych na nas i nasz charakter, ale także jak pod wpływem czegoś drobnego człowiek może zmienić swój pogląd na świat.

Powieść jest napisana prostym językiem, co w tym wypadku jest niewątpliwą zaletą i pasuje tu idealnie, bo narratorem wydarzeń jest nastolatek. Akcja też nie powala na kolana - jest dość powolna, a wydarzenia nie ją szczególnie zawiłe, pojawia się także sporo retrospekcji i dygresji. Jednak nietrudno się domyślić, że to przede wszystkim na skłonieniu do refleksji zależało autorowi.

"Buszujący w zbożu" to naprawdę dobra książka - łatwa w odbiorze, a jednocześnie przekazująca pewną naukę, którą odnajdzie nie tylko młodzież, ale także dorośli. I nie mam wątpliwości, że obu grupom wiekowym może się ona przydać. Z czystym sumieniem polecam!
Tytuł oryginału: The Catcher in the Rye
Autor: Jerome David Salinger
Wydawnictwo: Iskry
Ilość stron: 185