Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

środa, 11 marca 2015

"Spalona żywcem" Souad


Souad miała 17 lat, kiedy się zakochała. Jednak w jej wiosce w Cisjordanii miłość przedmałżeńska jest synonimem śmierci. A najgorsze, że swoim uczuciem zhańbiła nie tylko siebie, ale również swą rodzinę. W takiej sytuacji pozostało im tylko jedno wyjście. Szwagier ze słowami "Zajmę się tobą", oblał dziewczynę benzyną i podpalił...

Potwornie poparzona Souad cudem uniknęła śmierci. Zaczęła nowe życie w zupełnie obcym kraju. Tam też zdecydowała się spisać swoją historię i podzielić nią z ludźmi. Jako pierwsza przerwała milczenie wokół sprawy "zbrodni honorowej".

"Ciągle płonę, choć nie ma już na mnie ognia. Ale pomimo to płonę. W myślach nadal biegnę, cała w płomieniach.
Zaraz umrę. To dobrze. Być może już jestem martwa. Nareszcie koniec."

Mamy XXI wiek. W Europie telewizory, komórki i sklepy ze wszystkim, czego zapragniemy, to codzienność. Chwalimy się równością i wolnością osobistą. Szczycimy osiągnięciami w przeróżnych dziedzinach. Chcemy podbijać kosmos! A tuż pod naszym nosem dochodzi do tragedii, której nikt nie stara się nawet zapobiec, dzieją się przerażające rzeczy, którym nikt się nie przeciwstawia.

W Cisjordanii kobieta jest warta mniej od krowy. Przecież krowa daje mleko i mięso, a co daje kobieta? No właśnie, ich zdaniem nic... Z tego powodu bicie, kopanie i poniżanie, przemoc fizyczna i psychiczna są na porządku dziennym. Kobiety są całkowicie zależne od mężczyzny, nie mają prawa do podejmowania żadnych decyzji. I nawet nie próbują tego zmienić, nie widzą w tym problemu, bo dla nich to codzienność i swego rodzaju tradycja - w młodości pewnie widziały, swoje matki traktowane w podobny sposób...

Urzekł mnie styl, jakim napisana jest książka. Rzadko kiedy można spotkać tak prosto, a zarazem tak szczerze napisaną książkę. Ze storn aż "wypływają" uczucia narratorki - bezsilność, złość, wstyd, a z czasem także determinacja i wola życia, które przyćmiewają wszystko inne. To naprawdę nieprawdopodobne, ile ta kobieta wycierpiała! Przez całe dzieciństwo przemoc ze strony ojca, potem "zbrodnia honorowa", nieumiejętne leczenie w szpitalu, wreszcie trauma w dorosłym życiu... I udało jej się po tym wszystkim pozbierać. Nie wiem, czy ja miałabym tyle siły, żeby przetrwać coś takiego.

"Spalona żywcem" napisana jest w taki sposób, że czytelnik czuje się, jakby słuchał czyichś zwierzeń. Ja miałam wrażenie, jakbym siedziała z Souad twarzą w twarz i słuchała jej opowieści. O Islamie, tradycji i kulturze, o nieszczęsnej "zbrodni honorowej", wreszcie o jej przemyśleniach dotyczących kultury zachodu. Przez chwilę miałam szansę widzieć świat jej oczyma i było to naprawdę ciekawe (choć miejscami również szokujące) doświadczenie.

Narratorka, choć zdradza nam wiele szczegółów ze swojego życia, zarówno wcześniejszego, jak i teraźniejszego, cały czas pozostaje anonimowa. Dzięki temu cała powieść zdaje się być owiana pewną dozą tajemnicą.

Ciężko mi ocenić, czy książka jest dobra, bo nie miałam styczności z wieloma pozycjami o tej tematyce. Nie zmienia to jednak faktu, że "Spalona żywcem", mimo całego bólu i niesprawiedliwości w niej zawartej, jest powieścią wartą czasu i uwagi. Jest w stanie nie tylko otworzyć nam oczy na problemy wschodu, ale także uświadomić, jak wspaniałe życie wiedziemy...
Tytuł oryginału: Brulée Vive
Autor: Souad
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 184

7 komentarzy :

  1. Bardzo lubię czytać takie książki, tym bardziej mogę docenić własne życie. ,,Spaloną żywcem na pewno przeczytam, tym bardziej, że nie jest ona gruba objętościowo".

    OdpowiedzUsuń
  2. Obecnie mieszkam w Szwecji, gdzie nieobcy jest mi widok kobiet pochodzących z Islamu, ale nie tylko. Widzę, jak traktowane są takie kobiety, widzę je ubrane od stóp do głów. I choć mieszkają w kraju, gdzie jest wszechobecna tolerancja, one wcale nie czują się dobrze. Ja wiem, że to pewnie ze względu na ich religię, ale z drugiej strony, po to znajdują się poza granicami swojego ojczystego kraju, aby żyć na odrobinę lepszym poziomie. Nawet na basen, gdy są mężczyźni, chodzą one w stroju ubrane w specjalny strój kąpielowy, który również zakrywa ich całe ciało, łącznie z włosami.
    Co do książki, bo się dość rozpisałam, co u mnie, to chętnie poznałabym umysł takiej kobiety. Nie po to, aby wyśmiewać, a zrozumieć, dlaczego nie potrafią przekonać się o swojej wartości, a pozwalają traktować się jak 'przynieś-wynieś-pozamiataj'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, te kobiety były wychowane tak, a nie inaczej, i teraz raczej nie zmienią nagle swoich zwyczajów i podejścia do życia. A nawet jeśli z czasem im się to uda, to z pewnością nie będzie dla nich łatwe.
      Nie da się ukryć, takie spotkanie twarzą w twarz mogłoby być bardzo... pouczające. Takie książki mogą częściowo zapoznać nas z tamtejszą kulturą, ale nic nie zastąpi rozmowy.

      Usuń
  3. Ja rzadko czytam podobne książki, jednak tę mogę z całego serca polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam podobne książki i zawsze zastanawiam się wtedy, jak to możliwe, że takie rzeczy dzieją się we współczesnym świecie. Nie jestem w stanie tego pojąć, to przerażające :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Jednak z drugiej strony, to jest swego rodzaju tradycja i bardzo trudno byłoby wyplenić ten zwyczaj :/

      Usuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!