Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Ad rem..." ~ Czytanie na raty


Są dwa typy czytelników: ci, którzy czytają jedną książkę dopóki jej nie skończą i ci, którzy decydują się czytać na raty...


Ja zazwyczaj staram się czytać tylko jedną książkę na raz. Jednak ostatnio naprawdę nie potrafiłam się wciągnąć w jedną z lektur. Męczyłam się z nią okrutnie i po pewnym czasie stwierdziłam, że mam dość. Dość czytania na siłę, wmuszania w siebie książki, która mi akurat w tym dniu nie "podchodzi". Sięgnęłam po znacznie lżejszą pozycję, przeczytałam ją od deski do deski i znów zabrałam się za ów pierwszą publikację. I wierzcie lub nie, jej lektura wydała mi się znacznie lżejsza i skończyłam ją już bez większych trudności...

Teraz mam podobnie - od stycznia "czytam" drugą część serii pana Martina, "Starcie królów". Przy czytaniu cudzysłów, ponieważ od dłuższego czasu do niej nie zaglądałam. Oczywiście, jest wciągająca, a pierwsza część mnie zachwyciła, jednak jest ona zbyt opasła i niewygodna, żebym mogła ją zabierać do szkoły albo wrzucać do torebki, jako czytadło do tramwaju. I choć wiem, że na pewno ją skończę, to nie wiem kiedy. I w tym wypadku taka lektura na raty wydaje się łatwiejsza...

A co Wy o tym sądzicie? Też czytacie z przerwami czy wolicie zabierać się tylko jedną książkę na raz, żeby nie pogubić się w fabułach?