Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

13 małych błękitnych kopert

Tytuł oryginału: 13 Little Blue Envelopes
Autor: Maureen Johnson
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 335

Niezwykła książka o podróży, sztuce, miłości i dorastaniu... Wzruszająca powieść drogi dla nastolatków! 

Siedemnastoletnia Ginny otrzymuje w spadku po ukochanej ciotce 13 małych niebieskich ponumerowanych kopert. W pierwszej znajduje 1000 dolarów i szczegółowe instrukcje, jak kupić bilet lotniczy do Londynu oraz prośbę, aby udała się tam niezwłocznie i otworzyła kolejny list dopiero na miejscu... Wyrusza w tę niezwykłą podróż po całej Europie, podążając śladami ciotki, jej niezwykłych losów i tajemnic, aby powoli odkrywać sekret szczęścia i niepowtarzalnej urody życia. Tłem dla tej opowieści są Edynburg, Paryż, Rzym, Amsterdam, zimne fiordy Skandynawii, gorąca plaża na Korfu.

"(...) czasami życie nie daje nam żadnych wskazówek, nie wiemy, dokąd iść ani gdzie się zatrzymać. Jeśli tak się stanie, to samemu trzeba wybrać kierunek i natychmiast wyruszyć."

Książkę kupiłam w ciemno w bibliotece. Wcześniej nie słyszałam nic ani o autorce, ani o samej powieści. Z tego powodu odstała swoje na półce, zawsze wyprzedzana przez powieści, które wydawały mi się bardziej godne uwagi. Ostatnio "Koperty" doczekały się w końcu swoich 5 minut - szukałam czegoś lekkiego na grudniowe popołudnia. Czy dobrze wybrałam?

Powiem tak, dawno (jeśli nie nigdy) nie czytałam tak urzekającej książki. Prosta i lekka, a zarazem wciągająca i ukazująca głębszy sens, miejscami nawet skłaniająca do refleksji. Już od samego początku mnie wciągnęła i nie wypuściła do końca.

Pierwszą, ale chyba i największą zaletą książki jest opisana w niej podróż. Czytelnik może poczuć się, jakby sam zwiedzał kolejne kraje i miasta. Wraz z Ginny weszłam do Harrodsa, którego dotychczas widziałam tylko z zewnątrz, pojechałam do Paryża i tam odnalazłam kawiarnię z pieskami, w Edynburgu odwiedziłam pewną artystkę... Zauważyłam, że Ginny nie zwiedzała tych najpopularniejszych atrakcji turystycznych - autorka skupiła się na opisaniu tych mniej znanych. Dzięki temu nie jest nudno, a my mamy szansę dowiedzieć się czegoś nowego.

"- Ludzie się zmieniają (...). Musisz ich brać takimi, jakimi są."

Lektura jest bardzo szybka. Nieskomplikowany, prosty, ale jednocześnie piękny język z pewnością na to wpływa. Nie ma tu niespodziewanych zwrotów akcji, czy pędzącej na złamanie karku fabuły - historia jest raczej spokojna. Mimo to Ginny przeżyła mnóstwo przygód, zarówno tych bardziej, jak i mniej przyjemnych.

Na pochwałę zasługują również bohaterowie. Każdy jest inny. Ginny, która wybrała się w podróż, która zmieni ją i jej podejście do życia, szalona Peg - ciotka uciekinierka, Keith ze swoją przeszłością... Wszystkich aż chciałoby się poznać. Żałuję jedynie, że dokładniej poznajemy tylko Ginny - osobiście chętnie dowiedziałabym się więcej o pozostałych postaciach.

Pozytywna. To najlepsze słowo opisujące "13 małych błękitnych kopert". Pokazuje, że nawet osoba, której już z nami nie ma, może nas wiele nauczyć, pokazać, opowiedzieć, uchronić od błędów, doprowadzić do śmiechu, łez lub rozzłościć. Zakończenie może pozostawiać niedosyt, ale myślę, że taki był zamysł - każdy czytelnik może je sobie sam dopowiedzieć. Polecam gorąco i życzę Wam, żebyście przeżyli kiedyś podobną przygodę. Ja w każdym razie, mam nadzieję, że będę miała taką okazję ;)

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;
Z półki.