Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

piątek, 31 marca 2017

"Opowieść o Kullervo" J. R. R. Tolkien



"Opowieść o Kullervo" to publikowana po raz pierwszy historia fantastyczna pióra J. R. R. Tolkiena. Jej bohater jest chyba najmroczniejszą i najbardziej tragiczną spośród wszystkich stworzonych przez niego postaci. "Nieszczęsny Kullervo", jak nazywał go Tolkien, wychowuje się w gospodarstwie swego wuja Untamo, który zabił mu ojca, porwał matkę, a w dzieciństwie trzy razy usiłował pozbawić go życia... Jak potoczą się losy niezwykłego bohatera?

"W czasach {gdy magia była jeszcze młoda}, pewna łabędzica wychowywała swoje młode u brzegów spokojnie płynącej rzeki na porośniętym trzciną moczarach Sutse."

Tolkiena uwielbiam od zawsze. No dobrze, nie od zawsze. Ale od podstawówki na pewno. Pamiętam, że przerabialiśmy "Hobbita" jako lekturę, a potem, po tygodniu wakacji, miałam już za sobą "Władcę pierścieni". "Silmarillion" skończyłam w lutym tego roku. Wypatruję "Dzieci Húrina". Dlatego też nie mogłam nie przeczytać najnowszej, a zarazem najstarszej historii pióra Tolkiena.

"Opowieść o Kullervo" jest tolkienowską próbą przedstawienia na swój sposób "Kalevali", poematu epickiego, składającego się z fińskich pieśni i legend. Brzmi świetnie prawda? Ale, ale! Co się okazało? Na 270 stron, zaledwie 35 to właściwa historia (70, jeśli liczyć też wersję angielską). Czytałam opinie ludzi, którzy czują się z tego powodu oszukani i zawiedzeni, ale mnie się podobało. Historia przede wszystkim - rzeczywiście, jest zupełnie inna niż późniejsze dzieła Tolkiena i czuć, że pisała to osoba, która dopiero zaczyna swoją przygodę - ale niezwykle interesujące są także dodatki. Znalazły się wśród nich wstęp, przedmowa i komentarz Verlyn Flieger, która zredagowała książkę. Nie uważam, żeby to było nudne ani niepotrzebne, a wręcz przeciwnie - szczerze mówiąc zainteresowało mnie, ponieważ jest to swoista analiza i interpretacja "Opowieści (...)" oraz przedstawienie jej wpływu na dalszą twórczość pisarza. A okazuje się, że gdyby nie ta historia, zarówno "Silmarillion", jak i "Władca Pierścieni" wyglądałyby zupełnie inaczej, jeśli w ogóle by powstały...

Poza tym, pani Flieger zamieściła notatki Tolkiena, przygotowane do dwóch wykładów dotyczących Kalevali i "Opowieści (...)". Do każdego także jest dołączona wersja angielska. Nie wiem, czy to normalne, ale często mam tak, że czytając, zastanawiam się, jak jakieś zdanie brzmiałoby w oryginale. W tym przypadku nie muszę. Zdecydowanie na plus :)

Myślę, że potrzebowałam takiej książki. Takiej, w której wszystko jest możliwe. W której życiem ludzi rządzi magia i los. W którym głównego bohatera może dzielić jedno pokolenie od łabędzia! Czytają takie historie mam wrażenie, że wszystko jest możliwe...

Oryginalna, nietuzinkowa, niedokończona. Opowieść o rodzinie, miłości, stracie, zemście, nienawiści, magii - a to wszystko na 35 stronach! Cóż mogę dodać... To po prostu "Opowieść o Kullervo", którą na pewno doceni każdy fan Tolkiena. Polecam!

Za możliwość poznania tej niezwykłej historii dziękuję księgarni internetowej BookMaster.pl!
Tytuł: Opowieść o Kullervo
Tytuł oryginału: The Story of Kullervo
Autor: J. R. R. Tolkien
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 272

1 komentarz :

  1. Słyszałam o niej!! Ale nigdy nie kupiłam. Ale twoja recenzja jest zachęcająca, chyba jednak ją przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!