Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

środa, 16 sierpnia 2017

PRZEDPREMIEROWO: "Ubezwłasnogłowieni" Stuart B. MacBride


Ubezwłasnogłowieni. Przestępcy skazani na chirurgiczne okaleczenie, poddani lobotomii i oddelegowani do wykonywania prac społecznych. Odczłowieczeni nieodwołalnie, bez prawa do ułaskawienia. I bez powrotu do normalności. Tylko czy na pewno?

Jedna z najgroźniejszych seryjnych morderczyń, pałająca żądzą zemsty doktor Fiona Westfield, po sześciu latach wraca do świata zwykłych ludzi...

Chwila, w której Will Hunter, oficer służb specjalnych Wielkiej Brytanii, ponownie wchodzi do Sherman House, należy do najgorszych w jego życiu. To miejsce wyzwala wspomnienia, z którymi od lat nie może sobie poradzić. Okoliczności, w jakich trafia do zapuszczonego budynku w niebezpiecznej, stojącej na krawędzi rewolty dzielnicy Glasgow, nie ułatwiają zadania. Will ma pomóc w ustaleniu sprawcy przerażającego morderstwa, które tu popełniono. Rozpoczyna szaleńczy pościg za zabójczynią. Już raz ją schwytał. Teraz, po latach, nadszedł czas jej zemsty. Śledztwo ujawnia coraz mroczniejsze tajemnice. Czy Will zdoła zatrzymać rozkręcającą się spiralę bestialskich zbrodni?
"Krew jest wszędzie.
Połyskuje w świetle lamp jak bordowy aksamit usiany diamentami. Wypełnia powietrze zapachem palonej miedzi i rozgrzanej rdzy, który wywołuje mrowienie w brzuchu. Przesiąka kombinezon, przez co tani materiał klei się do wychudzonego ciała jak druga skóra.
To wspaniałe uczucie."

Zacznę od tego, że dawno nie spotkałam się z takim wymieszaniem gatunków w jednej książce. Z jednej strony science fiction, z drugiej kryminał - i to kryminał w najlepszym wydaniu. Poza tym, nie zabrakło elementów thrillera medycznego, powieści sensacyjnej i horroru. Znalazło się też miejsce dla odrobiny romansu, bo czemu by nie? Czy coś takiego miało szansę się udać?

Tak, tak, tak i jeszcze raz tak. Czytelnik już ode samego początku wrzucony zostaje w środek akcji - cytat powyżej to pierwsze zdania książki - do Glasgow, mrocznego i niepokojącego. Autor zmusza czytelnika do samodzielnego odkrywania zasad rządzących miastem w niedalekiej przyszłości. Miasto jest przeciwieństwem utopii, szerzy się przemoc i zwłaszcza niższymi warstwami społecznymi rządzą siła i brutalność. Stworzona przez MacBride'a rzeczywistość jest niezwykle obrazowa i niezaprzeczalnie ponura. Jednak czytając, nie sposób uwolnić się od wrażenia, że to dzieje się naprawdę.

Ciekawym aspektem jest grający tu ważna rolę temat uzależnienia od wirtualnej rzeczywistości. Już teraz jest to problem, a autor snuje wizję, jak może to wyglądać w przyszłości, kiedy technologia jeszcze bardziej się rozwinie i będzie dostępna dla każdego. Przychodzi mi na myśl film "Deszcz" Tomasza Bagińskiego, ale motyw VR zawarty w "Ubezwłasnogłowionych" jest znacznie bardziej ponury i brzemienny w skutki.

"Ubezwłasnogłowieni" wyróżniają się tym, że nie ma tu żadnej postaci, która byłaby zbędna. Każdy bohater został starannie wykreowany i tak pokierowany rękami autora, aby spełnił dokładnie wyznaczoną rolę. Uwagę od początku przyciągają wymienieni w blurbie Will Hunter i Fiona Westfield. Właśnie z ich perspektyw, na zmianę, prowadzona jest narracja. On niezwykle charyzmatyczny i odważny, jednak ścigany przez demony przeszłości, ona przebiegła i okrutna, seryjna morderczyni, której zbrodnie są znacznie poważniejsze, niż ktokolwiek podejrzewa. Stopniowo odkrywane fakty, sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać.

Książka jest bardzo umiejętnie napisana - akcja cały czas, konsekwentnie prze do przodu, aby potem przyspieszyć i gnać na złamanie karku już do samego końca. Jeśli chodzi o wydanie, to muszę przyznać, że bardzo podoba mi się okładka. Pasuje do treści i oddaje jej nastrój - ponury, mroczny i przygnębiający. Jednym mankamentem jest fakt, że do polskiego wydania wkradło się trochę błędów. Zwykle to literówki, albo zagubione znaki interpunkcyjne. Niby nic, ale trochę mnie to irytowało.

Żeby stworzyć taką historię i jeszcze sprawić, żeby wszystko było sensowne, naprawdę trzeba umieć pisać. Stuart MacBride zdecydowanie umie - siódma książka w dorobku tego szkockiego pisarza bez wątpienia zasługuje na uwagę, przede wszystkim ze względu na 400 stron, napisanych z rozmachem i wyobraźnią. Na pełnokrwiste postaci. Na wielowątkową, pełną zwrotów akcji fabułę. Na niesztampowy pomysł. Wreszcie ze względu na te kilka godzin, które spędzicie, z zapartym tchem przewracając kolejne strony. Bez wahania polecam każdemu, kto nie boi się przerażającej wizji niedalekiej przyszłości, brutalności i rozlewu krwi.
Za możliwość przeżycia tej jedynej w swoim rodzaju przygody dziękuję wydawnictwu Editio i grupie wydawniczej Helion!
Tytuł: Ubezwłasnogłowieni
Tytuł oryginału: Halfhead
Autor: Stuart B. MacBride
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Wydawnictwo: Editio
Ilość stron: 397

5 komentarzy :

  1. Książka idealna dla mnie, uwielbiam takie klimaty :D A nawet o niej nie słyszałam! Dzięki, ze o niej napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zachęciłam. Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba :D

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zachwyciła mnie jakoś bardzo, według mnie ma kilka wad, ale ogólnie całkiem dobra książka. I zakończenie takie dziwne, jakby miało być coś jeszcze... ;) Zapraszam do mnie, u mnie dziś również ukazała się recenzja tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mi się bardzo podobała. Nawet ten świat, w którym tak niewiele jest wyjaśnione miał swój urok, jeśli mogę to tak ująć :D Co do końcówki, gdzieś czytałam, że autor planował kontynuację, ale jego wydawnictwo stwierdziło, że woli żeby pisał kryminały. Nie wiem, na ile to prawda, ale może kiedyś doczekamy się kolejnej części ;)
      Dziękuję, z pewnością zajrzę :)

      Usuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!