Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Ad rem..." ~ Władca... przekrętu?


W mojej szkole pojawiają się różne ogłoszenia i plakaty. Szkoły językowe, zajęcia pozalekcyjne, konkursy... Dzisiaj rzucił mi się w oczy plakat promujący książkę...


"Władca Piasków", debiut siedemnastoletniej Elizy Drogosz. Napisy krzyczą "Książka, która zawładnie Twoją wyobraźnią i wciągnie Cię niczym piaski egipskiej pustyni." i "Do nabycia w do nabycia w dobrych księgarniach m.in. Empik." (to pozostawię bez komentarza...). No, ale nieważne. Ładna okładka, ciekawy tytuł - stwierdziłam, że poszukam więcej informacji. 

Weszłam na stronę książki na Lubimy Czytać. Zaczęłam czytać opinie i tu zdziwienie: albo opinie są pozytywne, albo negatywne, nic pośredniego. Brnąc coraz bardziej, trafiłam na dyskusję (KLIK) i wtedy wszystko stało się jasne.

Prawie żadna "osoba", wystawiająca wysoką ocenę, nie miała więcej niż 5 książek w biblioteczce. Resztę dopowiedzcie sobie sami...

Zastanawia mnie tylko, czy takie sztuczne zawyżanie oceny jest fair wobec potencjalnych czytelników? Czy nie lepiej zagryźć zęby, znieść porażkę i niepochlebne opinie, i dopiero potem, zebrawszy doświadczenie, nauczywszy się czegoś na błędach, napisać porządną powieść? Może to niekoniecznie pomysł autorki, jednak sądzę, że opinia może się za nią ciągnąć...

A co Wy po tym sądzicie? Słyszeliście o podobnych przypadkach?