Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

piątek, 6 lutego 2015

"Ad rem..." ~ Władca... przekrętu?


W mojej szkole pojawiają się różne ogłoszenia i plakaty. Szkoły językowe, zajęcia pozalekcyjne, konkursy... Dzisiaj rzucił mi się w oczy plakat promujący książkę...


"Władca Piasków", debiut siedemnastoletniej Elizy Drogosz. Napisy krzyczą "Książka, która zawładnie Twoją wyobraźnią i wciągnie Cię niczym piaski egipskiej pustyni." i "Do nabycia w do nabycia w dobrych księgarniach m.in. Empik." (to pozostawię bez komentarza...). No, ale nieważne. Ładna okładka, ciekawy tytuł - stwierdziłam, że poszukam więcej informacji. 

Weszłam na stronę książki na Lubimy Czytać. Zaczęłam czytać opinie i tu zdziwienie: albo opinie są pozytywne, albo negatywne, nic pośredniego. Brnąc coraz bardziej, trafiłam na dyskusję (KLIK) i wtedy wszystko stało się jasne.

Prawie żadna "osoba", wystawiająca wysoką ocenę, nie miała więcej niż 5 książek w biblioteczce. Resztę dopowiedzcie sobie sami...

Zastanawia mnie tylko, czy takie sztuczne zawyżanie oceny jest fair wobec potencjalnych czytelników? Czy nie lepiej zagryźć zęby, znieść porażkę i niepochlebne opinie, i dopiero potem, zebrawszy doświadczenie, nauczywszy się czegoś na błędach, napisać porządną powieść? Może to niekoniecznie pomysł autorki, jednak sądzę, że opinia może się za nią ciągnąć...

A co Wy po tym sądzicie? Słyszeliście o podobnych przypadkach? 

22 komentarze :

  1. Jak to się mówi - w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone ;) Nie popieram takiego zachowania i staram się unikać takich "autorów", ale nie zawsze jest to możliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wojna o czytelników... a może raczej ich portfele? Myślę, że jeśli będę mieć okazję przeczytać tę powieść, skorzystam z niej - w końcu mimo wszystko, warto wyrobić sobie własną opinię ;)

      Usuń
    2. Tak, to prawda. Sama też chętnie bym ją przeczytała, bo ciekawi mnie, co może napisać siedemnastoletnia Polka (tym bardziej, że jest to chyba powieść przygodowo-fantastyczna, a ja takie lubię najbardziej), ale nie zamierzam jej kupować. Wolę poczekać, aż trafi do okolicznych bibliotek i wypożyczyć ją za darmo, nie ryzykując zmarnowania kilkudziesięciu złotych.

      Usuń
    3. To rzeczywiście najlepszy sposób i też mam nadzieję znaleźć ją w bibliotece ;)

      Usuń
    4. W mojej bibliotece nie ma i się zapatrzyłam w Empiku, póki co jestem w połowie i nie żałuję! ;)

      Usuń
    5. No cóż, każdy ma inny gust, prawda? Daj znać o wrażeniach, kiedy skończysz ;)

      Usuń
    6. Jasne, mi się wydaje, że też wiele zależy od wieku czytelnika ;) Na pewno dam znać, mam nadzieję, że mimo negatywnych opinii znajdę w niej coś fajnego, tym bardziej, że fragmenty ze strony http://wladcapiaskow.pl/ mi się podobają :)

      Usuń
    7. Ja dopiero zaczęłam czytać "Władcę piasków". Na razie jest ok, a jak będzie dalej to się okaże. Ludzie mają różne gusta. "ida" np dostała oskara a mi się nie podobała. Zależy, co kto lubi.

      Usuń
  2. Spotkałam się niestety już z taką sytuacją, ale teraz nie umiem sobie przypomnieć, jaka to była książka. w każdym razie miała wysokie oceny, wystawione w większości tego samego dnia, treść była podobna, a na koncie tych osób tylko jedna książka.

    Dla mnie takie zachowanie jest nieuczciwe i początkowo byłam w szoku, że takie coś może mieć miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, że przy którejś z książek o Ferrinie Katarzyny Michalak była podobna sytuacja. Ja do dzisiaj również nie pomyślałabym, że ktoś może zrobić coś takiego...

      Usuń
  3. typowe, mogłabym wymienić wiele książek, które tak mają i łączy je wspólny mianownik - autorzy, którzy wydają ze współfinansowaniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co czytałam, ta książka została w całości sfinansowana przez autorkę... I, niestety, podejrzewam, ze to jej sposób na promocję - żeby koszty się zwróciły :/

      Usuń
  4. Czego kto nie zrobi aby zostać zauważonym i zarabiać w młodym wieku... Sądzę, że podobnie mogło być z Eragonem. Philip Paolini również był nastolatkiem pisząc książkę, choć dla mnie nie jest ona taka zła, przynajmniej część pierwsza. Spotkałam się również z autorką Amelią Atwater-Rhodes, która pisała o wampirach, też jako młodziutka dziewczyna, jednak jej słowa wprowadzały specyficzny klimat, a książka była lekka i krótka.
    Wychodzi na to, że aby pisać w młodym wieku po prostu trzeba mieć talent, a bubel choć się sprzeda, to pozostanie na językach długo, tworząc autorce złą opinię.
    Podobnie jak Ty twierdzę, że lepiej wydać książkę, poznawszy już wiele wiele innych, mając dziabkę doświadczenia i dużo opinii czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że 'Eragon' to trochę inna sprawa niż 'Władcy Piasków' - znam osobiście kilka osób, które go czytały i twierdzą, że jest fantastyczny. Jednak sama nie czytałam książki, dlatego mówię to wyłącznie jako 'pośredniczka'. :)
      Co do talentu, to masz rację. Załóżmy, że ta Eliza Drogosz za parę lat wyda kolejną książkę, zupełnie inną, tym razem bardzo ciekawą. I co? Zapewne część osób ominie ją szerokim łukiem, pamiętając sytuację z 'Władcami Piasków'.

      Usuń
    2. Ja tam przeczytałam "Eragona" i nadal bardzo miło to wspominam.
      Niestety, to co piszesz może być prawdą. Kto chciałby czytać książki kogoś, kto nie jest uczciwy wobec swoich czytelników?

      Usuń
  5. ja własnie czytam Władcę piasków. Dopiero po otrzymaniu książki dowiedziałam się o tych fałszywych kontach, które wychwalają książkę, a mają w przeczytanych tylko kilka książek. Trochę mnie to zniechęciło do przeczytania no, ale w końcu zaczęłam czytać. Niedługo recenzja na moim blogu.
    Takie postępowanie jest niesprawiedliwe. Jest tak wielu początkujących autorów, którzy napisali świetne książki i nie robią tak mimo, że mają trudności z wybiciem się.

    OdpowiedzUsuń
  6. W ogóle nie rozumiem po co marnować tyle papieru i drzew na osoby, które nie potrafią pisać. Czego innego spodziewać można by się po takiej młodej dziewczynie? Ja rozumie, że ktoś chciałby być zauważonym, ale nie lepiej poczekać kilka lat i potem zredagować porządnie książkę i dopiero wtedy zabłysnąć już naprawde dobrą książką wśród czytelników?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam nic do pisania w młodym wieku (sama piszę, chociaż z pewnością nie ośmieliłabym się postawić swojej książki na jednej księgarnianej półce z uwielbianymi przeze mnie autorami), ale takie zabiegi jak u tej "pisarki"... to po prostu dziecinada. :\ Nie spotkałam się z czymś takim osobiście, ale widziałam kilka innych podobnych dyskusji również przy okazji self-publishingu niestety.
    Co do publikowania własnym sumptem - czytałam jedną taką książkę i była całkiem niezła. Oprócz wielu grafomanów wśród publikujących znajdą się też na pewno prawdziwe perełki, ale czy czytelnik odnajdzie je pośród szajsu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Samą reklamę rozumiem, bo trzeba jakoś trafić do czytelnika, konkurencja jest duża, ale takie sztuczne nabijanie ocen... Było już kilka takich afer i nikt niczego się z tego nie nauczył? Debiuty są trudne, a na dodatek debiuty z takim negatywnym bagażem to już totalne brnięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, inny jest debiut zasłużonego pisarza, a inny pisarza-oszusta. Sama zastanawiam się, jak tacy mogą spać po nocach? nie dręczy ich sumienie, że nabierają tysiące ludzi? Przecież za te książki trzeba płacić, nie raz nawet 40 zł!

      Usuń
    2. Ja na ich miejscu miałabym wyrzuty sumienia - nawet gdyby te książki kosztowały grosze...

      Usuń
  9. Zawsze, gdy sprawdzam opinię o jakiejś książce, zastanawiam się, czy nie trafię na takie właśnie oszustwo. Dlatego wolę przeczytać dłuższą recenzję jednej osoby - choć może mieć odmienne gusta - ale UZASADNIONĄ. Wtedy wiem, dlaczego coś się nie podoba i mogę pomyśleć: czy ja przypadkiem nie mam o tym innego zdania? czy to, co jest dla recenzenta totalną klapą, nie będzie dla mnie wspaniałą fabułą?
    Bardzo polecam ten sposób.
    A jeśli miałabym się odnieść do samego 'nabijania' gwiazdek, to uważam to za rzecz nieuczciwą przede wszystkim wobec samego pisarza. Może na przykład nie chcieć, by fałszywie oceniano jego książkę. Może woli ponieść klęskę z honorem? A jeśli sam ma jakieś układy, to wolę pozostawić to bez komentarza.

    OdpowiedzUsuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!