Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

czwartek, 4 lutego 2016

"Upiór Opery" Gaston Leroux


"Upiór Opery istniał. Nie był, jak przez długi czas uważano, tworem wyobraźni artystów, dyrekcji oraz całego personelu tego przybytku sztuki. Istniał, z krwi i kości, choć przybierał wszelkie pozory upiora, a więc ducha."

Na nasze życie i osobowość wpływają przede wszystkim doświadczenia życiowe, inni ludzie, wychowanie. Środowisko, w którym dorastamy, zazwyczaj determinuje nasz charakter i podejście do innych. Ponadto, w pewnym sensie każdy kształtuje się sam - wypracowując własne poglądy i gust. Zawsze mamy także możliwość wyrwać się z "toksycznego" otoczenia, zacząć od nowa, zmienić się. Jednak niektórzy nie mają wpływu na nic, nie mogą w żaden sposób poprawić swojej sytuacji. Dlaczego?

Czy potraficie wyobrazić sobie człowieka tak szpetnego, że strach na niego spojrzeć? Że jego własna matka nie była w stanie znieść jego widoku? Że ze względu na reakcje ludzi zdecydował się zawsze skrywać twarz za maską? Że aby uniknąć poniżenia całe życie spędza w odosobnieniu? Że jego prawdziwe imię zastąpiło miano "Upiór"? Autor spieszy z pomocą:

"Jest niesłychanie chudy, a czarny frak powiewa na szkielecie. Oczy ma tak głęboko osadzone, że niepodobna prawie rozróżnić nieruchomych źrenic, widać tylko dwa ciemne oczodoły. Skóra na kościach naciągnięta jest jak na bębnie i nie jest biała, lecz ohydnie żółta. Nos to ma taki, ze nie widać go z profilu i właśnie brak tego nosa jest rzeczą okropną do oglądania. Nad czołem i przy uszach zwisają  kosmyki włosów."

A teraz wyobraźcie sobie, że ten człowiek się z Was zakochuje. Zakochuje na zabój i to dosłownie - dla miłości, którą Was obdarzył jest w stanie zabić...

To właśnie przydarza się Krystynie, pięknej, młodej sopranistce, wschodzącej gwieździe Opery Paryskiej. Po śmierci ojca dziewczyna zamknęła się w sobie i nie śpiewała. Dopiero lekcje z "Aniołem Muzyki" przywróciły jej dawny głos. Jednak okazuje się, że jej nauczycielem jest Eryk, tajemniczy Upiór Opery, a na dodatek na scenę wkracza Raoul de Chagny, przyjaciel z dzieciństwa, do którego śpiewaczka czuje coś więcej niż sympatię. Do czego posunie się oszalały z miłości Upiór?

Tytułowy Upiór Opery, Eryk, jest jedną z najciekawszych i najbardziej wielowarstwowych postaci, z jakimi się spotkałam. Odrzucony i cierpiący, pod maską bezwzględnego mordercy, który nie cofnie się przez niczym, aby osiągnąć swój cel, kryje się jego pragnienie miłości i akceptacji. Całe życie towarzyszyły mu przerażone i pełne obrzydzenia spojrzenia ludzi, i z czasem sam zaczął czuć do siebie wstręt. Nie próbował nawet nic zmienić, bo uznał, że taki los po prostu mu się należy. Jednak ma on pewien dar - natura, poskąpiwszy mu urody, obdarzyła go niewiarygodnym talentem muzycznym i architektonicznym, świetnie zna się także na iluzji. Wyobraźcie sobie, gdyby tylko dać Erykowi szansę, mógłby tworzyć prawdziwe arcydzieła, które ciszyłyby uszy i oczy ludzi.

Ale geniusze często są niedoceniani. Ludzie odrzucają nieznane, nawet nie próbując zrozumieć. W tym wypadku, zgubą dla talentu okazał się wygląd twórcy. I można rzucać na prawo i lewo hasłami typu "Nie oceniaj książki po okładce", ale powiedzmy sobie szczerze: jak często to coś daje?

Podejrzewam, że jestem jedną z wielu osób, które do przeczytania książki zachęcił musical. Ta wszechobecna tajemnica, miłość i zachwycająca muzyka nie dają o sobie zapomnieć. Jednak dopiero po lekturze, uświadomiłam sobie, jak bardzo okrojono historię Upiora. Uparłszy się można powiedzieć, że dzieje się to samo, ale tak naprawdę dopiero powieść przedstawia kompletną opowieść - Opery, Upiora, Krystyny i Raoula, a także kilku innych, istotnych postaci, które po prostu pominięto podczas adaptacji. Nie dość, że sprawdza się tu zasada "Najpierw książka, potem film", to jeszcze wyraźnie widać, że ten, kto nie czytał książki, tak naprawdę nie zna tej historii.

Wspomnę jeszcze tylko, że oprócz tajemnicy, ważną rolę w powieści gra także miłość. Z jednej strony uczucie szczęśliwe, młodzieńcze i wręcz szalone  między Krystyną i Raoulem de Chagny, a z drugiej nieszczęśliwa i nieodwzajemniona miłość Eryka do Krystyny. Nadal trochę żałuję, że śpiewaczka nie potrafiła dostrzec w Upiorze - jakkolwiek to zabrzmi - człowieka. Zwłaszcza, że to jemu zawdzięczała swój sukces i miłość hrabiego, który najpierw pokochał jej głos...

Mimo pierwszego zdania książki, którym ja rozpoczęłam recenzję, nie dowiemy się nigdy, czy Upiór istniał naprawdę, czy był tylko wymysłem Gastona Leroux. Jednak jedno jest pewne - Upiór Opery żyje w książce, której recenzję właśnie przeczytaliście, a którą ja z czystym sumieniem polecam. Zaczytajcie się, zagubcie w podziemiach Paryskiej Opery, dajcie się porwać tajemnicy i poznajcie sami tę niezwykłą historię.

Tytuł oryginału: Le Fantôme de l'Opéra
Autor: Gaston Leroux
Wydawnictwo: Alfa
Ilość stron: 192 

2 komentarze :

  1. Mam wielką ochotę na tę książkę odkąd (wiele lat temu) obejrzałam film. To jedna z tych opowieści, które niesamowicie kuszą, a jeśli wersja literacka dopowiada to, co zostało pominięte w adaptacji... cóż, muszę wyruszyć na poszukiwania tej książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Film wywarł na mnie ogromne wrażenie, głównie ze względu na samego Upiora, tak znienawidzonego i niesłusznie ocenianego, dlatego książkę już dawno mam w planach :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!