Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

piątek, 29 listopada 2013

Gra o Ferrin

Gra o Ferrin - Katarzyna MichalakAutor: Katarzyna Michalak

Karolina, lekarka pogotowia, jedzie ratować młodą samobójczynię. Nie przypuszcza, że za chwilę straci wszystkie bliskie osoby i cały jej świat legnie w gruzach. Nie mogąc się z tym pogodzić, postanawia uciec do Ferrinu – magicznego świata, który znała z opowieści z dzieciństwa. Wpada jednak w sam środek krwawej wojny...

 Karolina, która w Ferrinie zmienia się w Anaelę dell’Iderei, Gwiazdę Ferrinu, Pierwszą z Przepowiedni, staje się zakładnikiem sił dobra i zła. Kto stoi za Wielką Wojną, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem?

Prawda, którą dziewczyna powoli odkrywa, mrozi krew w żyłach. Przepowiednia jest prawdziwa, ale jej wypełnienie będzie kosztować Anaelę, więcej niż może ona dać. Anaela pozna niszczącą siłę uczuć i stanie przed najtrudniejszym wyborem: jak kochać kogoś, kogo się nienawidzi; jak rozróżnić przyjaciela od śmiertelnego wroga …

Świat Ferrinu jest przesiąknięty mocnymi emocjami, których zwykłe serce może nie wytrzymać.

"Kocham go! - uświadomiła sobie ze zgrozą. Kocham go tak, jak kocha się drugą, mroczną, połowę swej duszy. Jest moim dopełnieniem, a ja jestem dopełnieniem jego. Razem tworzymy całość."

Jest to moja pierwsza powieść Katarzyny Michalak- popularnej ostatnio polskiej autorki.

Cóż, piękna okładka i niezwykle ciekawy opis, naprawdę mnie do tej książki zachęciły. Zaczęłam czytać. I, niestety, ale początek jest prawie bez sensu. Wątki wspominane bez ładu i składy, a moje wrażenia 'że co?!'. Może im w miarę zagłębiania się w "Grę..." przekonywałam się do niej, ale i tak nie jestem zachwycona...

Główna bohaterka nie za bardzo do mnie przemówiła. Miała być taka silna, od wieków cały Ferrin czekał na tę Pierwszą z Przepowiedni , a tu się okazuje, że przybywa płaczliwa, według mnie, niezbyt stabilna psychicznie dziewczyna, którą wszyscy traktują, jak przedmiot. Ale za to zachwycają się jej rudymi włosami... Po prostu świetnie!

Inni bohaterowie byli, na szczęście, o wiele lepsi, ale przecież to wokół Anaeli skupia się większa część akcji...

Ferrin nie jest zbyt oryginalny, ot taki sobie światek fantastyczny. Z elfami, czarodziejkami i Cieniami, które pod koniec książki nagle zaczynają być nazywane jednorożcami... A już było coś oryginalnego... No i oczywiście, są ci źli, pod wodzą złego brata, Sellinarisa, którzy najeżdżają przepiękną krainę. Nic oryginalnego, ale muszę przyznać, że zakończenie naprawdę zaskakuje i troszeczkę wbija w fotel :)

Bardzo, ale to bardzo, irytowały mnie co chwilę powtarzane wulgaryzmy. Wiem, że autorka chciała dodać wypowiedziom emocji, ale według mnie, czytelnik świetnie odczytałby je również bez przekleństw...

Podsumowując, powieść Katarzyny Michalak mnie nie zachwyciła, choć naprawdę podobało mi się zakończenie. Nie jest to książka "must read", ale myślę, że warto po nią sięgnąć, chociażby dla ciekawej historii Sellinarisa.

Naefmi

10 komentarzy :

  1. Nie lubię tego typu bohaterek, podobnie jak Ciebie strasznie mnie irytują. A gdy coś mnie wprowadza w ten stan to jest naprawdę złe! :P
    Jednak książką jestem zainteresowana i gdy tylko wpadnie w moje dłonie na pewno ją przeczytam. ;)

    Pozdrawiam, Czarny Kapturek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bohaterka jest bardzo irytująca.
      Jeśli chcesz, to czytaj :)

      Usuń
  2. Zapowiadało się fajnie, ale później doczytałam recenzje do końca i podziękuję za tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, opis naprawdę zapowiadał ciekawą lekturę, ale można się naprawdę zawieść :/

      Usuń
  3. Ja tak samo jak Szusteczka podziękuję za tą pozycję.Chociaż cytat jest piękny. Czekam na kolejne twoje propozycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to był jedyny dobry cytat...

      Usuń
  4. Książki nigdy nawet kijem nie tknę. Dlaczego? Bo nie lubię złodziejek i kłamców. Pani Michalak tą okładkę ukradła z deviantART, tłumacząc się potem, że zrobiła autorowi darmową reklamę. Na szczęście Kicipiutek znana jak rysowniczka komiksów i nie tylko, odkryła brzydką prawdę. Zaowocowało to nową okładką i obrazą autorki na cały świat. Dla mnie wstyd. Nie tknę zatem żadnej z książek tej Pani. Poza tym chyba raczej nie mam czego żałować.
    Pozdrawiam Stag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, nie wiedziałam! Nigdy bym wtedy po nią nie sięgnęła...
      Nie, nie ma czego żałować :)

      Usuń
  5. Hmm... Miałam zamiar, ale chyba podziękuję :/

    OdpowiedzUsuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!