Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

"Manufaktura codzienności" Joanna Matusiak

"Zaczęłam się zastanawiać, czy ja jestem „kimś”. Ani artystka, ani rzemieślnik, ani dziennikarz, ani kucharz — mimo że tworzę, urządzam, piszę, gotuję. Zamiast rzeczownikami wolę się określać przymiotnikami (jaka jestem) lub czasownikami (co robię). A jednak jest jeden rzeczownik, którym z przyjemnością się określę. Jestem człowiekiem. I dodam jeszcze ulubiony przymiotnik: szczęśliwym.

Wszystkie słowa, które przeczytacie w książce, to moje myśli, zbierane i zapisywane każdego dnia, słowa składające się na moją codzienność, moje emocje, moja historia. Wszystkie opisane zasady, metody, schematy są moje, dla mnie i o mnie — szyte na miarę, nie muszą pasować na każdego jak sukienka z sieciówki. Nawet nie powinny. Nie odważyłabym się nikomu ich narzucać, nie miałabym śmiałości mówić innym, jak mają żyć. Jedyne, do czego zebrałam w sobie odwagę, to opowiedzieć Wam, jak ja żyję. Opisać zawartość szufladek mojego świata, zdradzić, jakimi ścieżkami dochodziłam do mojego „dziś”.

Jeśli znajdziecie tu myśl dla siebie, jeśli odszukacie drogę, którą ja przeszłam, a którą Wy chcecie poznać — będzie to dla mnie wielki honor i dowód, że jestem człowiekiem jeszcze bardziej. Niech te kartki, które Wam oddaję, będą Waszym notatnikiem, niech będą zapisane Waszymi słowami — dopiszcie je do moich, by ten tekst żył, by uszczęśliwiał następnych, czasem uspokajał, a innym razem wkurzał. Niech te słowa żyją naszymi historiami."
"Manufaktura codzienności" na pierwszy rzut oka, wyróżnia się nietypowym formatem wydania - nie mierzyłam dokładnie, jednak jest on zbliżony do kwadratu. Dzięki temu, mimo swoich 350 stron, książka sprawia wrażenie kompaktowej. Jakby celem zastosowania takich wymiarów była możliwość zabrania jej wszędzie.

Na drugi rzut oka, zachwyca pięknym wydaniem. Twarda okładka ze złotymi tłoczeniami, szarości, biel, no i te cudowne, minimalistyczne liście. Zanim zaczęłam czytać, dobre kilka minut zachwycałam się samym wyglądem "Manufaktury (...)". A potem jest jeszcze lepiej, bo strony wypełniają piękne, kolorowe zdjęcia, będące w większości dziełem samej autorki - dotychczas publikowała je na swoim koncie na Instagramie (Manufaktura splotów), teraz podzieliła się nimi także w swojej książce.

"Czy byłaś już dziś szczęśliwa? Nie? To się pospiesz, dzień taki krótki. Ja już byłam - słońce czułam na twarzy, ptaków słuchałam, wsłuchiwałam się w oddech mężczyzny, potem on mnie tulił, czułam smak kawy, a teraz wierna kocia towarzyszka mruczy tuż obok, pod tym samym kocem. Tak. Przez godzinę mojego dnia byłam już wiele razy szczęśliwa niewidzialnymi szczęściami i jeszcze wiele razy będę."

Jednak, jak to w książkach bywa, to nie zdjęcia, a słowa są najważniejsze. Joanna Matusiak w "Manufakturze codzienności" zawarła swoje przemyślenia i refleksje, radość życia i sztukę znajdowania pozytywnej strony we wszystkim, co ją spotyka. Rozdziały książki pochodzą ze wspomnianego już przeze mnie konta na Instagramie, jednak mimo to są bardzo... bezpośrednie. Autorka zwraca się do czytelnika (a właściwie do czytelniczki) w pierwszej osobie, dzięki czemu "Manufaktura (...)" to po części swego rodzaju rozmowa. Mimo że więcej jest tutaj fragmentów, przywodzących na myśl zapiski w pamiętniku, nadal ma się poczucie bliskości.

Nie wiem, czy ta książka zmieniła moje życie. Nie sądzę. Jasne, są tutaj przemyślenia warte zapamiętania, nawyki warte wcielenia w życie. Jednak nie brakuje również banałów, które do mnie nie przemawiają. Stwierdzenie, ze to "nie moje klimaty" brzmi tutaj banalnie, ale tak jest. Rozumiem pozytywne opinie o tej książce, bo również uważam, że jest dobra. Rozumiem zachwyt, bo sama w pierwszych akapitach zachwycam się wydaniem. Na upartego zrozumiem także poczucie, że "Manufaktura codzienności" zmieniła czyjeś podejście do życia. Ale jeśli mam być szczera, raczej nie sięgnę po nią drugi raz, nie będę do niej wracać. Nie potrzebuję. A decyzję, czy po nią sięgniecie, pozostawiam Wam.
Za możliwość poznania Joanny Matusiak i jej Manufaktury dziękuję wydawnictwu Sensus i grupie wydawniczej Helion!
Tytuł: Manufaktura codzienności
Autor: Joanna Matusiak
Wydawnictwo: Sensus
Ilość stron: 352