Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

poniedziałek, 12 października 2015

Dobra zabawa?


Myślę, że nie było na naszym obozie osoby, której w Złotych Piaskach by się nie podobało i każdy choć trochę żałował, że te dwa tygodnie upłynęły tak szybko. Choć z pewnością każdy z innych powodów.

Gdybym miała jeszcze raz przeżyć te wakacje, z pewnością wzięłabym udział w większej ilości wycieczek fakultatywnych. Zdecydowałam się na, zaledwie, dwie. Ale praktycznie rzecz biorąc, pojechałam na najwięcej wycieczek z całej naszej grupy! Większość moich rówieśników wolała, jak co dzień smażyć się na plaży lub kisić w hotelu – do wyboru. Ze względu na brak chętnych, biuro podróży „podpięło” nas do wycieczek z innego hotelu. Dzięki temu, mimo wszystko, miałam możliwość zobaczenia czegoś więcej poza Złotymi Piaskami i pokojem hotelowym.

Jak wspominałam Bułgaria jest bardzo ładnym krajem, który może poszczycić się wieloma zabytkami. Zwiedzając średniowieczny monastyr Aładża...


...przepiękny przylądek Kaliakra...


...miasto Bałczik, zwane Białym Miastem, z jego imponującym ogrodem botanicznym...

...oraz zabytkowe Miasto Tysiąca Cerkwi – Nesebyr...



...byłam pod wrażeniem. Poznanie, przynajmniej częściowo całkowicie innej od polskiej historii i kultury było naprawdę interesującym doświadczeniem. Zwłaszcza, że pani przewodnik była chyba najlepszą, z jaką dotychczas miałam okazję zwiedzać. Wiedziała mnóstwo o Bułgarii, jej mieszkańcach, ich tradycjach i korzeniach, czemu trudno się dziwić – jak sama mówiła od 30 lat tam mieszka, ma z bułgarską kulturą kontakt bezpośredni, zna ją od podszewki. Myślę, że niewiele minę się z prawdą mówiąc, że znała ciekawostkę na każdy temat. Zwiedzanie było dobrze przemyślane i nie można było się nudzić. Cieszę się, że mimo odosobnienia w swojej chęci zwiedzania i poznawania nie zdusiłam swojej ciekawości i nie zrezygnowałam z tych wycieczek.

Jednak, jak wspomniałam, każdy bawił się na swój sposób i po wyjeździe żałował innych rzeczy. Mojej współlokatorce niewątpliwie będzie brakować nie zabytków i krajobrazów, ale całonocnych wypraw do klubów i dyskotek. Niby o gustach się nie dyskutuje, ale to smutne, że stwierdzenie „O, kur**! Zostało mi 6 Euro. Wczoraj wydałam 40 w klubie, na drinki.” zakończone chichotem, nie jest niczym niezwykłym, czy szokującym dla wielu moich rówieśników. Ale trudno się dziwić, skoro ktoś jedzie na wakacje tylko po to, żeby jak stwierdziła owa współlokatorka, „dobrze się bawić”.

W tym momencie najwyraźniej widać, jak diametralnie różne znaczenia może mieć „dobra zabawa”. Ale to moja dygresja…

PS Dwie poprzednie części relacji z mojej wyprawy do Bułgarii znajdziecie TU i TU. Jeśli jeszcze nie czytaliście, zapraszam do nadrobienia zaległości.
PPS Niedługo pojawi się ostatni tekst, zakończenie i krótkie podsumowanie moich wrażeń. Mam nadzieję, że zajrzycie ;)

3 komentarze :

  1. Uwielbiam budynki! A najbardziej to chyba architekturę zamków i pozostałości po nich.
    Zazdroszczę :) Dwa tygodnie też byłoby dla mnie za krótkim czasem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia ! :D
    A co do współlokatorki to cóż... Młodzież się bardzo różni :p
    Pozdrawiam cieplutko! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah...jak cudownie pooglądać takie widoki, kiedy za oknem taka pogoda.

    OdpowiedzUsuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!