Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

piątek, 9 stycznia 2015

"Ad rem..." ~ Wyzwania czytelnicze


To będzie mój drugi rok, w którym biorę udział w różnego rodzaju wyzwaniach czytelniczych, organizowanych na blogach. Jednak ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem, że branie udziału w takich zabawach jest czytaniem na siłę...

Może niektórzy są zdania, że to jakiegoś rodzaju przymus, ale ja się z nimi nie zgadzam. Uważam, że wyzwania czytelnicze (ale nie tylko) pomagają się zmobilizować do osiągnięcia jakiegoś celu. Zazwyczaj od uczestnika wymaga się zapisywania wszystkich tytułów i np. przesyłania linków do ich recenzji organizatorowi zabawy. Dzięki temu możemy śledzić własne postępy.

Ktoś powie, że czytanie książek na siłę nie jest dobre. To prawda, ale myślę, że to raczej przeczytaną książkę "podpina się" pod wyzwanie, sprawdza, czy do niego pasuje. W każdym razie, ja tak robię - nigdy nie czytam książek na ilość. Przecież, jak nie ukończę któregoś challenge'u świat się nie zawali. A mam zabawę i mogę poznać ludzi z zainteresowaniami podobnymi do moich :)

A co Wy sądzicie o wyzwaniach czytelniczych? Bierzecie w nich udział czy odczuwacie pewien przymus w związku z nimi?

PS Jeśli znacie wyzwanie ciekawe, nietypowe lub takie, przy realizacji którego po prostu dobrze się bawicie - dajcie znać! Może i ja się do niego zgłoszę? ;)

8 komentarzy :

  1. W zeszłym roku brałem udział w wyzwaniu "Przeczytaj, ile masz wzrostu", ale w tym roku dałem sobie spokój. Wolę na spokojnie sobie czytać i wybierać lektury, bez zwracania uwagi czy się wyrobię, czy pasuje ona do jakieś listy albo czy okładka nie gryzie się z moim plecakiem ;) Jeżeli ktoś potrzebuje zachęty do czytania to takie wyzwanie może mu pomóc, inaczej przyniesie tylko frustrację, jeżeli jego założenia nie współgrają z naszymi przyzwyczajeniami i gustami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest na tyle dużo równych wyzwań, że jeśli komuś zależy, na pewno znajdzie jakieś dla siebie ;) Jednak rzeczywiście, źle dobrane zasady mogą frustrować.

      Usuń
  2. Rok temu brałam udział w wyzwaniach, ale nie traktowałam tego jako wyznacznika, co będę czytać. I tak, i tak czytam dużo, więc pomyślałam sobie, że tak przy okazji, bardziej jako zabawa niż wyzwanie. I na początku było fajnie, podobało mi się to. Jednak potem, sama nie wiem, nie chciało mi się linkować, ciągle o tym zapominałam. Zaczynałam odczuwać presję i nawet mimowolnie rozglądałam się za czymś pasującym. Przestało mi to sprawiać radość, więc zrezygnowałam i teraz nie biorę w żadnym wyzwaniu udziału. Wydaje mi się, że wyzwania typu "Przeczytaj, ile masz wzrostu" itp. są dobrymi motywatorami, jeśli ktoś czyta mało, a chce to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że nie tylko dla nich - ci, którzy czytają dużo mają motywację, żeby czytać jeszcze więcej ;)

      Usuń
    2. Może być ciekawe, ale przy moim wzroście (188 cm) nie jest to już łatwe do wykonania - wychodzi około 100 stron dziennie.

      Usuń
  3. Oczywiście, że je uwielbiam!!
    Mój post:
    przezpiekneokulary.blogspot.com/2015/01/wyzwania-2015.html#comment-formMagdalena Witkiewicz "Pierwsza na liście" -

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czytam książki te, które mi się podobają i później patrzę czy pasują do któregoś wyzwania, w którym biorę udział. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię dokładnie tak samo i myślę, że to najlepszy sposób, żeby mieć przyjemność z udziału w wyzwaniach :)

      Usuń

Znasz już moje zdanie, teraz ja chciałabym poznać Twoje - wyraź opinię, zgódź się ze mną lub nie, podyskutuj, pożartuj. Zostaw po sobie ślad!