Nefmi na...

email Facebook GooglePlus Twitter Instagram

Ostatni jednorożec

Tytuł oryginału: The last unicorn
Autor: Peter Soyer Beagle
Wydawnictwo: Alfa
Ilość stron: 239

Barwna baśń o ostatnim jednorożcu, który na przekór różnorakim złym mocom poszukuje zaginionych pobratymców. Pełno tu przygód, czarów, rycerzy i zbójców stylizowanych na podupadłego Robin Hooda, całość tkwi bowiem w realiach (umownych) średniowiecznej Europy. Jest też wątek miłosny, a nawet półtora. Powieść to wyjątkowo smakowita, uderzająca we wszelkie możliwe tony między patosem a groteską.

Jest to równocześnie wariacja na temat jednego z najpiękniejszych mitów. Jednorożec to istota nieśmiertelna, tu jednak uwikłana w losy śmiertelnych, uwięzła w czasie, w skończoności - o dziwo pod niejednym względem bogatszej niż nieskończoność. Sam czas też wydaje się substancją nieco inną niż ta, w której, jak sądzimy, nurzamy się na co dzień. Beagle żongluje względnościami i miesza rzeczywistości dowodząc, że sen tylko pozornie kłóci się z jawą, magia z bytem realnym, zmienność z trwaniem, literatura z życiem.

"- Jestem jedynym jednorożcem na świecie."

Kiedy byłam mała, miałam cudowną bajkę animowaną. Mogłam ją oglądać trzy razy pod rząd jednego dnia i mi się wcale nie nudziła. Tak, właśnie, "Ostatni jednorożec"... Ostatnio mi się ona przypomniała, a na informacje o książce natknęłam się przypadkiem :) I stwierdziłam, że muszę ją mieć... I mam <3

Historia Jednorogini, ostatniego jednorożca na świecie, który postanawia odnaleźć swoich pobratymców. Podczas swojej podróży poznaje ludzi - od tej dobrej i tej złej strony. Niektórzy postanawiają się nawet do niej przyłączyć, a jest wśród nich mój zdecydowanie ulubiony bohater Czarodziej Szmendryk.

"- Śmierć zabiera, co człowiek rad by zachował (...) a zostawia, co chętnie by postradał."

Właśnie, Szmendryk... Czarodziej, którego moc przychodzi, gdy zechce... Po prostu go uwielbiam, w filmie również był moim ulubionym bohaterem. Jest zabawny i za wszelką cenę chce pomóc Jednorogini. Jak dla mnie idealny bohater :)

Jednorogini także mi się podobała. Była tajemnicza i ciut wyniosła, ale jak inaczej można wyobrazić sobie jednorożca. Wpasowała się idealnie w moje wyobrażenie o niej.

"- No tak, oczywiście - powiedział czarodziej. - Pewne rzeczy same znajdą swój czas."
Mimo, że książka nie powala rozmiarami (choć widziałam cieńsze) i czyta się ją bardzo szybko, zapada głęboko w pamięć. To nie jest klasyczne fantasy, ale właśnie baśń, a właściwie swoiste jej połączenie z groteską i legendą.  Jest tu walka Dobra ze Złem, ale Zło nie jest typowe i jednoznacznie złe, nie wyrządza takich krzywd, do jakich przywykliśmy, czytając epickie cykle fantasy. Zło jest bliskie ludzkiej naturze, to chciwość i egoizm – i dlatego ta opowieść była, jest i zawsze będzie aktualna.

Historia zawiera również bardzo znany morał: nie zawsze to, co widzą nasze oczy jest prawdą i wielką sztuką jest oddzielenie jej od fałszu. Nie wszystkie rzeczy nie są tym, czym się wydają...

"Już pora. Nadeszła pora i czy ściągnę na nas zgubę, czy zdziałam wielkie dobro, niech się to wszystko raz wreszcie skończy."

Bardzo spodobała mi się także okładka. Moim zdaniem świetnie oddaje treść książki.

Opowieść jest warta przeczytania, nawet jeśli oglądaliście już film, bo pojawia się tam wiele postaci i scen, które zostały pominięte. Ponadto warto tam zajrzeć z uwagi na styl pisanie Beagle'a, bardzo przystępny i sprawiający, że od powieści ciężko się oderwać. Naprawdę, naprawdę polecam!

Nefmi

PS Jeszcze wspomnę, że wykorzystałam postać Szmendryka na diagnozie z języka polskiego, tak w ramach ciekawostki ;)

~~~
Ta książka bierze udział w wyzwaniach:
http://magicznyswiatksiazki.pl/czytam-fantastyke-2014/